niedziela, 7 lutego 2016

Wielbiciel cz.1

1 czerwca
Ichigo właśnie wychodził z klatki schodowej. Nie może znowu spóźnić się do pracy bo tym razem mogą go zwolnić. A praca sekretarz jednej z najlepiej funkcjonujących firm jest naprawdę dobra i nie chce jej stracić , długo na to pracował. Co prawda nie jest to jeden z najłatwiejszych przedmiotów ale , jest dobry. Gdy zszedł już na dół zauważył jak coś wystaje z jego skrzynki na listy , i jak zwykle ciekawość u niego jest na pierwszym miejscu. Podszedł i wziął kopertę. Gdy ją otworzył przeczytał zawartość na kartce.....
,, Człowiek posiada zmysły po to by je wykorzystać. Rozum by nie być głupim. Ty też to wykorzystaj wiedząc że jest ktoś , kto o tobie ciągle myśli."
                                                                          H.S
Wiadomość była krótka ale jej wykonawca wyraził się jasno. W pierwszej chwili Ichigo pomyślał że to jakaś pomyłka ale na kopercie wyraźnie było napisane że wiadomość jest zaadresowana do niego. Nie mógł w to uwierzyć. Ktoś do niego napisał. Tylko kto? ....
- O nie ... - właśnie zdał sobie sprawę że skoro wiadomość przyszła tutaj to znaczy że ten ktoś zna jego adres zamieszkania. Zaczął się bać. A co jeśli to jakiś świr , czy najprędzej świruska. Właśnie .... nie wiedział nawet czy napisał to facet czy kobieta. Były tylko te inicjały ; H.S . Coś mu świtało ,  wydawało mu się że gdzieś już widział ten podpis. Tylko  gdzie? Nie dane było mu o tym długo rozmyślać , bo usłyszał dzwonek telefonu oznaczającego że ktoś do niego dzwoni. Nie patrząc na wyświetlacz odebrał.
- Halo.
- Gdzie jesteś? - słysząc bardzo dobrze znany mu głos trochę się zlękł. Dzwonił jego szef. Ma przechlapane.
- Hichigo-sama , przepraszam , spóźnię się bo coś mnie zatrzymało.
- Powiedz mi co było ważniejsze od pracy? - warkną rozmówca. I co miał mu powiedzieć? Prawdę? Chyba tak , bo kłamstwo na nic się zda w przypadku albinosa. I jeszcze jest to że bał się go. Nie jego wyglądu tylko tego jego groźnego wzroku gdy coś mu się nie podobało oraz tego zimnego tonu głosu.
- No ...bo .... ja....... no .....
- No wyduś to z siebie.
- No bo dostałem jakiś list zaadresowany do mnie , a przecież Hichigo-sama wie że jestem strasznie ciekawski - ,,ciekawski tylko jeśli chodzi o listy" dodał w myślach. - A nadawcy nie znam bo się nie podpisał.
- Nie podpisał? Nie zostawił niczego? - i właśnie nie lubił szefa za to że wtyka się w jego prywatne sprawy , nikogo innego tylko niego , a przecież nie jest jego ojcem żeby wiedzieć o nim wszystko. Nie rozumiał go , i tak mu to się nie przyda i nie ma to związku z jego pracą.
- Zostawił tylko inicjały , ale po co to szefowi wiedzieć?
- Przyjdź do pracy , to jedyne co powinieneś wiedzieć. - jego pracodawca rozłączył się nie udzielając odpowiedz na zadane przez niego pytanie.

2 czerwca

,, Wiesz po co istnieją takie miejsca jak biblioteka? By ludzie pobierali z niej wiedzę. Przechodząc przez półki ,, Sen Nocy Letniej".
                                          H.S
PS. 16:50

Trochę pomyślał i w końcu postanowił że według wskazówek zawartych w wiadomości pójdzie do najbliższej biblioteki. Popatrzył jeszcze na zegarek. 16:40. Dzisiaj szef dał mu wolne od pracy więc postanowił jakoś zająć swój czas.  W tym celu wrócił do swojego mieszkania , wyciągną z szafy czarną koszule z rękawem i małym wycięciem w kształcie trójkąta (oczywiście podwiną sy rękawy , bo gorąco na zewnątrz)  , czarne dżinsy z srebrnym łańcuchem i adidasy z nadrukiem z Nick. Wziął sy jeszcze swoją białą torbę i przewiesił sobie przez ramię na ukos i mógł iść.
.
Do biblioteki nie miał daleko , 10 minut i już był na miejscu tak jak panował. Teraz tylko odszukać dział poetycki i wiersz Szekspira. Nie szukał go długo musiał tylko teraz poszukać ...
- Sen...sen...sen...se..O jest. - już dotkną palcami kawałek niebieskiej okładki gdy ktoś w tym samym momencie ją złapał. Zaskoczony popatrzył na osobę obok niego. I w tym momencie przeszedł go dreszcz strachu. - Hi ... Hichigo-sama? Co pan tu robi? - powiedział cicho.
- A po co się idzie do biblioteki? By pobierać z niej wiedzę. - znowu zauważył u niego ten kpiący uśmiech i znowu następny dreszcz. Opuścił swoją rękę by pozwolić swojemu szefowi wziąć książkę. - A ty po co tu jesteś? - zmyślony zastanawiał się czy powiedzieć prawdę ale ... może choć raz uda mu się kłamstwo.
- Po to samo co pan.
- Czyli?
- Przyszedłem poczytać. - odpowiedział cicho. Nagle albinos chwycił jego rękę i wręczył mu niebieską książkę do ręki.
- Trzymaj. Chyba tą chciałeś co nie? - on tylko pokiwał głową.
- A ... pan? Przecież też chciał tą książkę.
- Znajdę sobie inną. I ... Ichigo ... - jego imię wypowiedziane przez albinosa wydawało się jakieś dziwne , ale nie w negatywny sposób  , wręcz przeciwnie. - ... jesteśmy po pracy , nie musisz zwracać się do mnie oficjalnie znamy się od dwóch lat i wiemy o sobie wszystko - ,,pan wie o mnie , ja nic nie wiem o panu " powiedział w myślach. - Więc mów do mnie po imieniu. - przełykając gulkę w gardle i spróbował ..
- Hichigo-san? - spytał niepewnie. Albinos pokręcił przecząco głową. - Shirosaki-san? - spróbował , albinos tylko się uśmiechną , ale nie w kpiący uśmiech , ten był normalny ... ciepły. A on aż z wrażenia otworzył buzię.
- Wystarczy Shiro.
- Shiro-san...
- Nie , nie - pokręcił głową i powiedział stanowczo. - Shiro. - dał nacisk na to słowo. Ichigo opuścił głowę patrząc w podłogę , miał mówić tak spoufale do swojego szefa? Co z tego że po pracy , tak nie pasowało. Mimo tego spróbował.
- Shiro. - albinos znowu się uśmiechną .... ,,jeszcze cieplej" pomyślał.
- Właśnie tak. A teraz powiedz mi ... po co tu naprawdę przyszedłeś. - wiedział to! Po prostu wiedział że przed nim nic nie ukryje. I co teraz? Chyba musi mu to pokazać. Sięgną do swojej torby , czując na sobie wzrok jego szefa , wyciągną kartkę z wiadomością i podał ją jemu. Gdy albinos to przeczytał uśmiechną się wrednie.
- Ohoooo , masz cichego wielbiciela? - uniósł brew. Kurosaki zarumienił się i zażenowany odpowiedział.
- Nie prawda , adresat musiał pomylić imiona i źle trafił.
- Mimo tego przyszedłeś tu według wskazówek listu. - to prawda , ale co go podkusiło? Chyba tylko....
- Wie sze.. - zatrzymał się widząc groźny wzrok albinosa , poprawił się. - Wiesz Shiro że jestem strasznie ciekawski.
- Jeśli chodzi o listy , prawda? - on naprawdę wiedział o nim wszystko.
- Prawda. - nastała nieznośna dla niego cisza , czół na sobie ciągle wzrok albinosa który go przeszywał , właściwie zdał sy sprawę że po raz pierwszy widzi go normalnie ubranym. Czarna , skórzana kurtka , biały podkoszulek , czarne rurki , eleganckie buty ,,nietypowe połączenie" pomyślał po obejrzeniu ubioru i chyba się zagapił bo jego szef zaczął machać mu ręką przed oczami , chcąc go obudzić. Przez to podskoczył w miejscu przyciskając książkę do piersi. - Przepraszm - powiedział - myśllałem o czymś.
- O czym.
- Nieważne. - ukłonił się , tak dla kultury i chciał odejść. - Ja już pójdę , do zobaczenia. - gdy odchodził czuł na sobie badawczy wzrok albinosa , czuł się z tym nieswojo , dziwnie. Na zakręcie wpadł na kolejną osobę , która walnęła głowa w jego pierś.
- Ała. - rozmasowała sobie bolącą część ciała.
- Inoue? - popatrzyła wyżej.
- Kurosaki-kun. - uśmiechnęła się , on też odwzajemnił ten uśmiech.
- Co tu robisz?
- Chciałam wypożyczyć książkę. - powiedziała rumieniąc się trochę , czego on nawet nie zauważył. - Widzę że też coś wziąłeś. - wskazała na niebieską książkę.
- A to? - uniósł ją do góry. - Tak , czasami trzeba coś ,,przeczytać".
- Mogę zobaczyć? - podał jej książkę. Ona ją tylko obejrzała z każdej strony nie zaglądając do środka. - ,,Sen nocy letniej" , nie wiedziałam że lubisz Szekspira. - oddała mu ja.
- Też nie wiedziałem że go lubię. - mrukną.
- Mówiłeś coś Kurosaki-kun?
- Nie nic. Inoue wybacz ale śpieszę się. Kiedy indziej pogadamy , cześć. -podbiegł szybko do lady bibliotekarki , by wypożyczyć daną książkę. Gdy wybiegł nią przez drzwi wypadła z niej koperta. Od razu zorientował się cc to jest i podniósł ją chcąc przeczyatć.

,, Pisaniem do ciebie , chcę  z tobą pogadać Choć raz w Miesiącu. Znam ciebie , ty mnie też. H.S pomyśl. Jestem zawsze blisko ciebie. "
                                                                                                                           H.S
PS. Twe odpowiedzi znaleźdz mogę tylko przy ,,Śmierć Masaki". 
(napisz odpowiedż tutaj) -> 

Więc che z nim pogadać? , nie ma sprawy. Może w końcu ujawni się jego tożsamość. Wyciągną z torby czerwony długopis i napisał :

,, Chcesz rozmawiać.
Dobrze.
Ale chcę chociaż wiedzieć.
z kim mam do czynienia?
Jesteś zawsze blisko mnie - mówisz.
Kobieta czy mężczyzna? chcę wiedzieć.
Daj wskazówkę.
H.S to twoje imię i nazwisko. Spróbuję pomyśleć.
Nic nie obiecuję.
Choć na początku się przestraszyłem myśląc kim jesteś. 
Teraz chyba sam nie wiem. odpowiedz. Czy bać się ciebie czy nie?"

                                                                     I.K

Gdy skończył schował ponownie w kopertę. ,,Śmierć Masaki" wiedział o co chodzi. Miejsce gdzie zmarłą jego matka , to rzeka jest kawałek ale myślał że dojdzie. Tylko skąd wiedział o tym nieznajomy?
.
Popatrzył na płynąca rzekę. Przypomniało mu się kilka sytuacji z nią związanych. Jedną pamiętał bardzo dobrze.

,, Siedział z podkulonymi nogami na trawie obserwując jak zawsze płynącą wodę. Zawsze się w nią tak wpatrywał. Prawie codziennie od dziewięciu lat. Tutaj ona zginęła właśnie dziewięć lat temu. Poczuł rękę na ramieniu ale nie zwrócił na to uwagi. Przynajmniej do puki nieznajomy się nie odezwał.
- Co tutaj robisz. - spytał i dosiadł się do niego. - O tej porze dzieci powinny być w domach.  - prychną gdy to usłyszał , i w końcu podniósł głowę by zobaczyć z kim ma do czynienia. Osoba siedząca obok niego miała nienaturalnie białą skórę nawet jak na albinosa , no i jeszcze te czarne białka oczne oraz złote tęczówki , pierwszy raz widzi kogoś o takim wyglądzie. -  To odpowiesz mi? - spytał ponownie nieznajomy patrząc na niego. Ichigo pokręcił głową i odwrócił ją w stronę rzeki. Nagle nabrała go chęć wygarnięcia wszystkiego nieznajomemu. I zrobiłby to nie myśląc za wiele..
- Siedzę.
- Dlaczego?
- Mam swoje powody.
- Więc może mi je wyjawisz. - zaproponował.
- Nawet cię nie znam. 
- Szef firmy elektroniczne-AGD , Hichigo Shirosaki. Teraz już mnie znasz , więc? - powiedział wyciągając do niego dłoń , zaskoczony taką odpowiedział podał mu swoją dłoń.
- Kurosaki Ichigo.
- Ichigo? - wiedział , po prostu każdy musi się przyczepić do jego imienia. - Uroczo.
- Wcale nie. - powiedział stanowczo. - Dlaczego każdy się tego czepia - mrukną. Albinos zaśmiał się ale nie skomentował. Ichigo odwrócił głowę w drugą stronę. Zastanawiał się czy odpowiedzieć , ale pomyślał że wygadać się obcemu człowiekowi będzie lepiej dla niego , przynajmniej nie będzie tego dusić w sobie. - Tutaj zmarła moja matka - powiedział patrząc ciągle na rzekę. - W wypadu. Miałem wtedy dziewięć lat i zostałem sam z ojcem i dwoma siostrami. Od tamtej pory chodzę tu codziennie...
- Wiem. - przerwał mu wypowiedź. - Widziałem cię tu zawsze.
- Jak to? - popatrzył na niego oniemiały , jakiś koleś go obserwował a on go nawet nie zauważał. - Od kiedy?
- Od początku. Gdy ty prawdopodobnie miałeś dziewięć lat ja kończyłem czternaście. Widziałem cię tu codziennie bo tą drogą wracam do swojego domu. Ty mnie nie zauważałeś , ja ciebie tak. Chciałem nawet podejść i się o coś zapytać.
- O co takiego?
- Co ty na to , by zacząć pracować jako sekretarz w moim biurze? "

Od tamtej pory minęły dwa lata i tyle się znają , oficjalnie bo albinos kojarzył go wcześniej. Wciąż dudni mu to jak się przedstawił. ,,Szef firmy elektronicznej-AGD , Hichigo Shirosaki.".... Hichigo Shirosaki .... nagle zapaliła mu się zielona lampka.
- Zara , zaraz , to chyba niemożliwe co nie? - popatrzył na wiadomość by się upewnić. Hichigo Shirosaki . H.S. - Nie , to niemożliwe. - pomyślał. - To na pewno tylko przypadek  - zapewniał się. - Na pewno przypadek. - westchną , nie chciał już tu być. Zostawił kopertę na trawie myśląc że adresat wiadomości ją weźmie. - I miał rację.
*
Później przez cały czas przychodziły i odchodziły listy.
*
3 czerwca
,,Z kim masz do czynienia? Chyba już się domyślasz. Po pójściu nad rzekę , prawda? Mężczyzna , ale nie przestrasz się. Wskazówkę mam ci dać? Biblioteka podpowiem. Co to za pytanie? Nie musisz się mnie bać. Nic ci nigdy nie zrobiłem oprócz tego że pomogłem."
                                                                                                                                    H.S
,, Nie rozumiem , nie domyśliłem się. Nie przestraszyłem się tylko zdziwiłem  , a to jest różnica. Mówisz biblioteka ale ja spotkałem tam dwie osoby którymi na pewno nie jesteś ty. Nie bać się -tak myślałem. Pomogłeś w jakim sensie? "

                                                                                                                                   I.K
 5 lipca
,, Powiem - kłamiesz. Dobrze wiem że się domyślasz. Zdziwiłeś - mogłem się domyślić. Skąd wiesz że mnie tam nie widziałeś byłem wtedy bardzo blisko ciebie. Pomogłem , i to dużo razy , na razie nie powiem jak bo wtedy będziesz wiedział kim jestem. A nie chce by to cię zszokowało lub wzbudziło w tobie obrzydzenie.  Ale myślę że niedługo się dowiesz. 
                                                                                                                                    H.S

,, Widzę że dobrze mnie znasz skoro wiesz że kłamię. Byłeś bardzo blisko? Nie mów tak.-.- Nie lubię jak ktoś tak mówi do mnie. Rozumiem że nie chcesz powiedzieć ale o moją reakcję nie musisz się bać , nie jestem rasistą anie nie wzbudza to we mnie takich uczuć. Mam nadzieję że to ,,niedługo" przybędzie szybko , bo jestem ciekawski."
                                                                                                                                   I.K
2 sierpnia
,,Dlaczego nie mówić? Nie lubisz jak ludzie mówią o tobie dobre rzeczy? Ja mogę mówić ci cały czas że jesteś piękny , seksowny , masz ładne włosy , ślicznie się rumienisz , pociągający , masz urocze imię , a twoje oczy są najpiękniejszym widokiem jakim widziałem , brakuje do nich tylko twojego uśmiechu , ciepłego uśmiechu z rumieńcami na policzkach , takiego chcę cię zobaczyć. Dzięki że mnie uprzedziłeś ,to znaczy że jest szansa dla nas dwoje? To ,,niedługo" już nadchodzi. :)."
                                                                                                                             H.S
,,Skończ! Jeśli chcesz wiedzieć to ja się nie uśmiecham często więc nie wiem czy mnie w ogóle zobaczysz ale... jest dla  ciebie szansa , oczywiście tylko wtedy  gdy cię poznam. Niedługo..."
                                                                                                                                  I.K
22 marzec
,, Wybacz że długo mnie nie było , wyjechałem , nie ważne gdzie. Wracając do poprzedniego tematu. Gdyby się spotkamy to chyba będziesz musiał mnie walić po głowie bym tego  nie mówił bo ja , nie zamierzam przestać. ;) Jak w pierwszej wiadomości tak teraz powiem ci że jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie. ,,Niedługo...". " 
                                                                                                                          H.S
,, W porządku nie gniewam się. Masz rację , już szykuję młotek w razie czego :) Ja nie mogę powiedzieć tego o tobie bo nie wiem kim jesteś , nie gniewaj się. Ale mogę cię pocieszyć jedynie faktem że cię polubiłem. ,, Niedługo..."
                                                                                                                          I.K
 5 kwietnia
,, Kwitnące pąki wiśni to oznaka delikatności. Delikatny jest ten co szanuje , a brutalność to oznaka zazdrości. Mówię - ,,jestem zazdrosny" , a o co? O pewną rudą kobietę która ma lepszy kontakt z tobą , niż żebym ja miał, o to jestem zazdrosny.
                                                                                                               H.S
PS. Pełnia Księżyca.

Kolejna wiadomość. Wygląda na to że rzeczywiście ma cichego wielbiciela. I znowu w w tekście podano miejsce i czas. Tylko nie wiedział po co tam pójść skoro i tak nie dowie się kim jest osoba z którą pisze , a nie powinien. Westchną męczeński.
- Ciekawe kiedy to się skończy? - zapytał sam siebie. Sprawdził jeszcze którego dnia ma być ta pełnia. - Już dzisiaj?! - zaskoczony patrzył na kalendarz w komputerze. Dokładnie o godzinie 22:04:26. Zobaczył jeszcze która godzina na zegarku. 14:39 , jest jeszcze dużo czasu do nocy.

PÓŹNIEJ......

Powoli zakładał na siebie świeżą , szarą koszulę , granatowy sweter z suwakiem i tego samego koloru dresy , nałożył jeszcze trampki i słuchawki na uszy. Jak na późną porę to jest strasznie ciepło , może to dlatego że jest kwiecień. Włączył muzykę w telefonie i do jego uszu obiegła melodia znanego mu zespołu ,,The Script" Prawie wszystkie piosenki jakich słuchał pochodziły z Europy , muzyka z tąd nie za bardzo przypadłą mu do gustu. A oprócz The Script słucha jeszcze innych ,  np. One Republic , Imagime Dragons , 5 Secends , Bastille i jeszcze więcej ale są jego ulubione.
Także wyszedł ze swojego mieszkania i skierował się do parku. Nie bał się iść tam w nocy bo wiedział że zrobiono już tam ognisko na które każdy może przyjść. Co roku tak jest. Ale on przecież i tak nie idzie tam po to. Może to ten dzień i w końcu spotka się ze swoim wielbicielem?
- Żeby to było możliwe - prychną cicho. Przecież tajemniczy ktoś nie ujawnił się od tak dawna to dlaczego teraz nagle miałby wyjść z ukrycia? W listach pisał ,,Niedługo ... " ale to niedługo chyba nie nadejdzie. Upłynął prawie rok a oni pisali ze sobą tylko pięć razy , a to dość mało jak na taki okres czasu. Bardzo mało. Ale swojej ciekawości nigdy nie przezwycięży i , i tak uda się tam gdzie kazał mu się zjawić nieznajomy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz