- Oi! Kuroko! - zawołał Taiga. I podbiegł do siedzącego w cieniu przyjaciela.
- Kagami-kun? - chłopak przerwał czytanie książki.
- Znowu czytasz jakieś bzdety? - wyrwał mu z ręku lekturę.
- Oddaj to. - wstał , otrzepał się i podszedł do Taigi.
- Co w tym takiego ciekawego? - czerwono włosy już chciał przeczytać choć jedno zdanie ale gdy zobaczył same litery w książce odechciało mu się. - I to ma być książka , nawet żadnych obrazków nie ma , jak można czytać takie rzeczy?
- Kagami-kun , książki z obrazkami są tylko dla małych dzieci szkół średnich. - oświadczył Tetsuya. Taiga złapał go mocno za głowę.
- Co żeś powiedział , Kuroko?
- To boli. Kagami-kun.
- Zamknij się. Ryby i dzieci głosu nie mają.
- Ale tylko dzieci czytają książki z obrazkami. - zauważył.
- Czyli uważasz że 50% ludzi w Japonii to dzieciaki?
- To niemożliwe by połowa starszych Japończyków kupowała książki dla dzieci , inaczej zabrakłoby ich w sklepach co doprowadziło by do zamknięcia drukarni z powodu braku środków na wydrukowanie większej liczby stron. A teraz czy mógłbym odzyskać moją książkę?
- I właśnie dlatego czasami denerwujesz mówiąc takie rzeczy. Mniej książek , więcej ruchu Kuroko może wtedy przynajmniej nie byłbyś taki słaby.
- Moim zadaniem jest stać w twoim cieniu Kagami-kun , byś ty był silny.
- Tak , tak , bo ty jesteś cieniem a ja twoim światłem. - puścił jego głowę i oddał mu ksiąkę którą Tetsuya z zapałem wziął , by spakować do torby bo coś mu mówiło że już jej nie doczyta teraz. Czekał wyczekująco na Kagamiego.
- Co?
- Wołałeś wcześniej , zgaduje że masz jakąś sprawę?
- A tak , no cóż ... - podrapał się po karku. - to już dla nas prawie koniec roku więc tre.. Riko-san i reszta senpaiów zdecydowała się urządzić imprezę z tego powodu. Dziwne że jeszcze o nas pamiętają.
- To okrutne Kagami-kun , mieliby zapomnieć po tym co wszyscy razem przeszliśmy?
- W sumie , masz racje. No i jeszcze kazała przekazać że jutro spotkamy się o 17:00.
- Gdzie? - Taiga westchnął ,to chyba było oczywiste?
- U mnie.
- Pff. - błękitnookiemu chciało się zaśmiać , co nie uszło uwadze jego koledze.
- I z czego się śmiejesz?!
- Nie , tylko pomyślałem że chyba niektóre rzeczy zostaną tak jak były.
- Nie przeszkadzało by mi gdybyśmy spotykali się gdzieś indziej niż tylko mój dom.
- Ale czy to nie świetnie że niektóre rzeczy się nie zmieniają? - zawiał wiatr rozwiewając ich włosy i ubrania w tym momencie Taiga popatrzył na Kuroko , ale jego wzrok był odległy jakby był w innym miejscu. Zamknął na chwilę oczy.
- Cóż , to ja już lecę. Trzymaj się. - gdy Kagami odszedł zadzwonił telefon Kuroko.
- Tak?
- Kuroko Tetsuya?
- Tak.
- Oh , dzięki bogu z tej strony ....
♦♦♦
Wszyscy już byli zebrani w domu czerwonowłosego , no prawie wszyscy , brakowało tylko jednej osoby. Był ruch , gwar , wokół latały przeróżne rzeczy , samoloty z papieru , serpentyny , balony a w śród tego bajzlu rozgniewany właściciel domu. No trudno mu się nie dziwić , demolowano mu przecież mieszkanie. Prawie niesłyszalny był dzwonek do drzwi. Hyuga je otworzył.
- Spóźniłeś się Kuroko! - wydarł się.
- Przepraszam , miałem coś do załatwienia , i jeszcze ... - ściągnął byty i wszedł do środka za starszakiem. - ... chciałbym jeszcze coś powiedzieć Riko-san.
- Co takiego? - podeszła do nich.
- Przepraszam. Może będzie lepiej jeśli porozmawiamy o tym sam na sam. - Aido popatrzyła na niego niezrozumiale.
•••
- Rozumiem. Ale czy nie lepiej będzie powiedzieć o tym reszcie?
- Nie , proszę Riko-san zrób tak jak powiedziałem.
- Jesteś pewny?
- Tak.
- Więc dobrze , zaufam ci. - wyszli z pokoju obok , mina Riko mówiła reszcie że coś jest nie tak , ale ta zauważając to od razu się uśmiechnęła.
- I co tak się gapicie , głąby! Ściągać balony i resztę!
- Ale , czemu? - odezwał się Izuki.
- Zmiana planów , impreza odbędzie się w domu Kuroko. - zapadła cisza.
- CO?!?!?! - ten wrzask na pewno było słychać w całym budynku.
- W sumie to będzie pierwszy raz gdy będziemy w mieszkaniu Kuroko. - powiedział Koganei.
- Riko.
- Co jest Hyuga?
- Dlaczego tak nagle zmieniłaś plany?
- Dlaczego?
- Ponieważ Kuroko-kun to zaproponował.
- Spytałem się Riko-san kiedy ta impreza się odbędzie.
- W Sobotę wieczór , za dwa dni.
- Akurat w tedy nikogo nie ma w domu. Wolne mieszkanie i całkiem duże.
- To o tym tak długo rozmawialiście?
- Jakiś z tym problem? - mordercza aura = oddalenie na bezpieczną odległość.
- Nie , żaden. - powiedzieli chórem najmłodsi.
♦♦♦
I tak nadszedł ten dzień.
Większość osób już stała przed domem Tetsuyi. Jednak nikt jeszcze nie otworzył drzwi. W końcu te przyjechali ostatni goście.
- Midorimacchi , znowu przyniosłeś ze sobą jakiś przedmiot?
- Zamknij się Kise to jest figurka pandy. I czy mógłbyś przestać jeść jak idziesz , Murasakibara?
- Co ci się nie podoba Midochi? Nudzi mi się , to jem.
- To obleśne.
- No już , już , uspokójcie się.
- Akashi , nie toleruje ludzi nie dbających o higienę.
- Jakbyś nie wiedział to myję ręce codziennie , martw się lepiej o swoje bandaże na ręce czy je zmieniłeś tak jak zawsze ,,regularnie".
- Ty...
- Zamknijcie się , głowa może pęknąć o waszego ględzenia.
- Aominecchi , bądź trochę milszy.
- Tak , tak , bo nie jestem , grzecznie powiedziałem żeby przestali.
- Nie zachowujcie się jak dzieci. - Ostry wzrok Akashiego uciszył dwójkę wyższych od niego. Cała piątka stanęła pod drzwiami przepychając się przez resztę osób. Daika pociągną za klamkę drzwi , nie chciały się otworzyć.
- Zamknięte. - powiedział.
- I co teraz? - spytał Kise. I potem było słychać szczęk drzwi które ktoś uchylił , ale zamiast właściciela domu otworzył je ...
- Momoi i ...Ogiwara? Co? - zdziwił się Aomine patrząc na ich dwójkę.
- O , już jesteście? Wejdźcie. Tetsu-kun ma ważne sprawy dzisiaj i najpewniej późno wróci , więc kazał naszej dwójce przyjść wcześniej. Wchodźcie. - zrobili im przejście.
•••
W pokoju na piętrze zebrało się kilka osób - Ryota , Daika , Hyuga , Izuki , Mursakibara , Shintara , Kagami , Akashi , Mitobe , Koganei a pośrodku Momoi , Ogiwara i Riko. Reszta bawiła się na dole , było słychać wrzaski i fałszowanie Kasamatsu , już całkowicie spitego.
- Więc , może wyjaśnicie gdzie jest Tetsu? - Daika był podenerwowany.
- Może zacznijmy od tego że Kuroko umówił się na spotkanie ze mną i Momoi na dzień waszego spotkania w domu Kagmiego... - zaczął Ogiwara.
,,- Chciałeś o czymś porozmawiać Kuroko? - spytał i usiadł naprzeciw niego.
- Tetsu-kun! - zawołała i podbiegła o nich.
- Momoi-san , proszę usiądź koło Ogiwary-kun. - wzrok błękitnookiego był smutny coś jest nie tak.
- Co się dzieje Kuroko?
- Cóż chyba najprościej powiedzieć to prosto mostu ... Wyjeżdżam do USA.
- Co? Ale..
- Na czas nieokreśliny. Zapewne już wiecie o imprezie. Obędzie się ona w moim domu.
- Nie u Kagamiego-kun?
- Nie.
- Ale ... dlaczego?
- Jakby to powiedzieć , sprawy rodzinne.
- Rodzinne?
- Wam mogę powiedzieć. Dotałem telefon od Raito Allen , która prawdopodobnie jest moją przyrodnią siostrą. Nie znałem moich rodziców a wuj dał mi mieszkanie , a teraz okazuje się że mój ojciec żyje za granicą i ożenił się ponownie mając zarówno dziecko. jest jeszcze to że najprawdopodobniej jest teraz w szpitalu w złym stanie , dlatego chcą żebym pojechał do USA.Nie wiem czy wrócę za tydzień , miesiąc a może za rok? Nie wiem. Wyjazd jest w dzień imprezy wieczorem. Z tego powodu was tu poprosiłem o przyjście. To jest klucz do mojego mieszkania - położył przedmiot przed nimi. - Gdy impreza się zacznie ja już będe w samolocie. Także was proszę o zajęcie się domem i o nie mówienie na razie tego nikomu puki nie znikne. Powiem jeszcze o tym Riko-san. Mogę na was liczyć? - chwila zastanowienia.
- Ale dlaczego nie chcesz żeby inni o tym wiedzieli. - nagle Tetsuya się uśmiechną.
- Nie lubię smętnych pożegnań , najlepiej będzie jeśli odlecę stąd nie widząc ich twarzy."
- ... i tak to było. - skończył.
- Więc , wtedy gdy rozmawiałaś sama Kuroko , to było właśnie to? - spytał Hyuga.
- Właśnie tak. Nie wiemy kiedy Kuroko wróci , czy w ogóle wróci możemy jedynie czekać. Ale też iść na przód i nie zatrzymywać się w miejscu. Kuroko-kun na pewno tego by nie chciał. A! zapomniałabym , powiedział jeszcze ....
,, Zmieniam numer telefonu , e-mail , no i teraz będę miał iny adres , proszę nie mów im gdzie teraz mieszkam."
- A to drań , wszystko zaplanował. - zdenerwował się Taiga.
- No cóż , w końcu to Tetsuya. - przytakną mu Seijuro.
- W takim razie , bawmy się dziś dobrze dla Kuroko! - krzykną Ogiwara.
- Tak! - zafturowała mu większość.
- Zaraz , a co się stało z Nr.2? Nie ma go w pobliżu co nie?
- Bakagami , to oczywiste że zabrał go ze sobą , klatkę dla zwierzaka można kupić w różnych sklepach. - powiedziała Riko , a reszta palnęła się w głowy i zaśmiała.
See you next!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz