niedziela, 7 lutego 2016

W Pułapce 2

◘Nigdy nie zastanawiałem się jak będzie wyglądało moje życie... Spać , ubrać się , jeść , uczyć to normalne potrzeby człowieka. Wieść spokojne ludzkie życie nie jest trudno. Chyba że jest się kimś takim jak ja. Człowiek popełnił w życiu przynajmniej dwa z siedmiu grzechów głównych. Pycha. Chciwość. Nieczystość. Zazdrość. Obżarstwo. Gniew. Lenistwo. Każda istota żyjąca na ziemi musiała popełnić właśnie któreś z tych błędów. 
Większość z was pewnie mnie już zna. Ale przedstawię się jeszcze raz. Nazywam się Kurosaki Ichigo. Mój wiek już znacie. Mojego wyglądu nie da się zapomnieć. Jestem zwykłym uczniem liceum , barmanem. Czy prowadzę normalne życie? Otóż nie. Kim jestem? Można powiedzieć że człowiekiem i...


                                                                                                            ...Wampirem ◘


2 miesiące później.....

Wychodząc ze sklepu zabrał ze sobą wszystkie potrzebne rzeczy jakie się przydadzą. Przez dwa miesiące ćwiczył. A może lepiej opowiedzieć wam to w skrócie? A więc tak......  Gdy Urahara Kisuke wpadł do jego mieszkania , był strasznie zdezorientowany gdy go zobaczył. Gdy zaproponował że mu pomoże i wyjaśni wszystko nie wiadomo dlaczego ale się zgodził. Kapelusznik zaprowadził go do swojego mieszkania , a raczej sklepu , własnie ten koleś prowadził sklep ale nie taki zwykły , na pułkach stały krzyże ,  miecze , topory albo jeszcze inne bronie , i wszystkie ze srebra.  Był nawet czosnek i latarki , albo jeszcze selektory do oczu.  Później usiedli w drugim pokoju na ziemi przy małym stoliczku , i jakiś goryl przyniósł im herbatę. Urahara opowiedział mu że zna jego ojca , można powiedzieć że są nawet przyjaciółmi , znają się prawie 200 lat co go zaskoczyło ale kapelusznik wyjaśnił to. Są wampirami dlatego są nieśmiertelni. Jego ojciec zakochał się w jego mamie , w człowieku , chociaż poród był ryzykowny to i tak się urodził. Jest dzieckiem wampira i człowieka. Nie wiadomo jak ale jego siostry urodziły się normalne tylko on został dziwadłem. Isshin ze względu na swoją rodzinę nauczył się kontrolować pragnienie ludzkiej krwi , pożywiał się tylko zwierzęcą i spróbował przyzwyczaić żołądek do ludzkiego jedzenia. Jednak matka Ichigo umarła w ,,wypadku".  Od tamtej pory Ichigo stał się samodzielny , nie płakał , nie bał się aż do teraz gdy dowiedział się że jest w połowie człowiekiem , w połowie wampirem. Jest nieśmiertelny. A dieta? Krew albo ludzkie pożywienie , obojętnie. Z powodu że jest też człowiekiem kolor skóry zachował taki sam , a na ból jest wytrzymały jak człowiek , lecz jest szybki , zwinny i w miarę silny jak wampir , ma też wyostrzone trochę bardziej zmysły. Jeszcze dołączając do tego że nie ważne jaki ból cielesny czy psychiczny mu się zada i tak nie będzie mógł umrzeć , to było dla niego najgorsze. Uwierzył w to bo sam Urahara udowodnił mu że też jest wampirem. Potem dzięki pomocy kapelusznika nauczył się kontrolować swoje ruchy i wyostrzone zmysły. Pamiętał jak spytał się Urahary dlaczego prowadzi sklep w którym są przedmioty do zabijania swoich ,,krewniaków". Ten się wtedy zaśmiał i powiedział że te rzeczy nie zabiją wampira , są po to by go osłabić , jeżeli dany wampir posiądzie przedmiot jako pierwszy będzie mógł go wykorzystać jako broń przeciwko drugiemu , ale za oryginalną nazwę sklepu nie mógł go pochwalić - ,,Sklep Urahara." Jedyne czym można zabić wampira jest wyrwać jego martwe serce z ciała , w przypadku Ichigo żywe serce. Jest jedna rzecz której ani on ani Urahara nie wiedział , nie wiedział kto zaatakował go tamtej nocy. Wiadomo że wampir i najprawdopodobniej jakiś bardzo silny , bo nawet nie usłyszał jego kroków i nie mógł zrobić nic jak tylko spróbować się wyrwać , choć kapelusznik powiedział że nic nie wie , to po jakimś czasie powiedział tylko jedno zdanie które dość namieszało mu w głowie - ,,Shirosaki Hichigo , wampir z obsesją na twoim punkcie , uważaj na niego" Wciąż mu dudnią te słowa w uszach , Ale gdy dotarł do swojego domu nie myślał za wiele bo zgłodniał , jego apetyt jest tak wielki że może wypić nawet krew jakiegoś zwierzęcia byle tylko nie czuć głodu. Od razu dopadł do lodówki a przyniesione rzeczy zostawił w korytarzu. Zjadł wszystko nie zostawiając nic , nawet okruszka , wampirzy apetyt będzie go dużo kosztował.
- Trza kupić większą lodówkę. - mrukną. Ale teraz miał co innego na głowie , między innymi rozpoczęcie roku na które ubierze się tak jak zwykle , w swym codziennym ubraniu. Nigdy nie lubił się elegancko wystrajać , wolał mieć na sobie to w czym najlepiej się czuł , niestety w pracy wymagany był garnitur. Mimo że to jest bar dla bi, to jest strasznie elegancki , nie taka zwykła knajpa , burdel czy coś tam jeszcze. W każdym bądź razie zanim wepchał wszystkie przyniesione rzeczy w bezpieczne miejsce (czyli w skrytce na stare komiksy za szafą) wyjął z środka srebrny wisiorek z krzyżem , tak na wszelki wypadek by mieć przy sobie coś na wypadek gdyby wpadł na ,,niechcianą osobę".  Później zostało zamknąć dom , chociaż to i tak nie zadziała na ,,nich" , dlatego założył na dom barierę zwiększając tym samym odporność na wampiry. Następnie skierował swoje kroki do szkoły. Rozpoczęcie roku - jaki to męczący dzień , wszędzie hałas a on nie potrafi jeszcze tak dobrze kontrolować swojego słuchu , niby nauczył się tego co potrzebne przez te dwa miesiące ale ....

☺☺☺

Dochodząc do szkoły zatrzymał się przed drzwiami wejściowymi. Popatrzył w górę na wyryty pod nazwą liceum napis. << Pierwsza powstała miłość , później doszły inne uczucia. >> Zawsze zastanawiał się jakie miały sens te słowa które pozostawił po sobie założyciel szkoły. Miały wogólę jakiś związek z nauką? - nie. Łatwo zrozumieć co adresat  chciał przekazać? - nie. Więc co one mają znaczyć w takim miejscu jak to? Sam nie wiedział dlatego zawsze zwracał swój wzrok przed wejściem do szkoły na ten napis. To było całkiem ciekawe. Jednak czym bardziej zagłębia się w rozmyślaniu o tym , tym szybciej czas mu naglił , więc ruszył dalej przez główny korytarz dochodząc do jednego miejsca - hali sportowej gdzie odbywał się apel na początek roku. Jednak patrząc na godzinę na zegarku zawrócił widząc że się spóźnił , a na hali najpewniej znajdzie tylko woźnego.  Kierując się do sekretarki jego myśli znów powróciły do pewnej osoby która często zaprzątała jego głowę. Myśli o tej osobie były tak zastanawiające że nie zauważył nawet jak dotarł do sekretariatu. Otwierając drzwi zajrzał czy ktoś jest. Kobieta dość młoda , siedziała za małym biurkiem. Podszedł do niej a ta się popatrzyła.
- Mogę w czymś pomóc? - spytała się. Kurosaki wyjaśnił jej , jego spóźnienie ,  a ona uważnie słuchała. Gdy skończył , odpowiedziała... - Sala do której powinieneś pójść znajduję się na parterze , skręć w lewo , to będą ostanie drzwi na wprost. Jako wychowawce przydzielił się wam sam dyrektor. - nawet nie zdziwiło go to. Niektórzy dyrektorzy uczą czasami przedmiotów lub zostają wychowawcami. Nawet nie zainteresował się kim jest nowy właściciel tejże szkoły , po prostu skierował się tam gdzie kobieta o czarnych włosach mu wskazała. Był już na parterze więc teraz skręcił w lewo i zobaczył na wprost swój cel. dochodząc otworzył drzwi i bezceremonialnie wszedł do klasy nie patrząc na biurko nauczycielskie tylko zajmując wolne miejsce na końcu przy oknie.
- Kurosaki Ichigo... - dostał dreszczów. ,,Ten głos...to..." znał go bardzo dobrze , od tamtej nocy po której wszystko się zmieniło nie mógł zapomnieć tego zimnego tony przyprawiającego o gęsią skórkę. Popatrzył w tamtą stronę ukrywając wszelkie oznaki zaskoczenia a tym bardziej niepokoju. Osoba siedząca za biurkiem dokładnie pasowała do rysopisu jaki przedstawił mu Urahara. Białe włosy a także biała że prawie skóra , złote tęczówki i czarne białka , albinizm , teraz już wiedział jak wygląda wampir który zaatakował go w tamtej uliczce. Teraz gdy zobaczył jak wygląda .... przestał się bać. Kogoś innego mógł ten widok przestraszyć ale nie jego , już bardziej boi się tonu jego głosu , lecz z wyglądu , dla niego przypomina zwykłego człowieka , jak każdy wampir.  Wyróżnia go tylko inne ubarwienie , albinizm to nic złego. Widząc że nauczyciel czeka aż coś powie..
- Słucham. - odpowiedział.
- Spóźnił się pan. Następnym razem ma się to nie powtórzyć. - teraz towarzyszyła mu tylko irytacja. ,,Taki sam jak inni " pomyślał. Myślał że ten zrobi coś nieprzewidywalnego jak to mówił mu kapelusznik , a on zachował się jak w stosunku do ucznia. Może Urahara sy z niego żartował. To możliwe z poczuciem humoru tego walniętego sklepikarz. Teraz zaczął się nad tym zastanawiać nie słuchając co nauczyciel mówi. A Hichigo widząc że uczeń go nie słucha tylko patrzy na jakiś punkt za nim. - Kurosaki! - Ichigo jakby wyrwany z transu popatrzył jeszcze raz na niego.
- Co? - powiedział zirytowany i zdenerwowany. Shirosaki uśmiechną się tylko w swój zwyczajny drwiący uśmiech.
- Jak inni wyjdą , zostajesz w klasie. - Po tych słowach Kurosaki tylko prychną i się więcej nie odezwał. Nie chciał zostać po lekcjach. Był głodny .... naprawdę głodny. Ale tak szybko?
.
Wszyscy powoli wychodzili z klasy. Ichigo nie wiedział co się może zdarzyć ale na wszelki wypadek zaciska w dłoni wisiorek z krzyżem gdyby doszło do walki. A głód ciągle odczuwał , nasiał się z każdą chwilą stając się nie do wytrzymania. Gdy wszyscy wyszli z klasy albinos zamkną drzwi a później usiadł w ławce na przeciwko Kurosakiego patrząc prosto w jego oczy.
- Nie nosisz soczewek na oczy prawda? - zapytał nagle.
- Nie. - odpowiedział krótko bo niby czemu miałby jakieś nosić? Przecież nie jest ślepy , i po co wogóle albinosowi potrzebna taka informacja. Nagle poczuł że zrobiło się duszno w klasie a atmosfera stała się spięta.
- Powiedz mi Ichigo dlaczego ciągle chodzisz do szkoły , masz już przecież 19 lat a ciągle chodzisz do liceum z pierwszakami.
- A po co dyrektorowi takie informacje.
- Jak to po co? Rolą wychowawcy jest zmobilizowanie swojego ucznia do nauki by nie kiblował dwa lata z rzędu. - odparł ironicznie. Chłopak tylko prychną na tą uwagę.
- Czy chciał pan coś konkretnego ode mnie? - chwile milczenia.
- Masz się wziąść do roboty. - powiedział wstając i podchodząc do niego. Kurosaki wziął swoją torbę do ręki.
- Jeśli to wszystko co chciał pan powiedzieć , to przykro mi ale muszę już iść , śpieszę się na obiad. - ominą nauczyciela i ruszył w stronę drzwi , był już u końca zenitu , był tak głodny że napadnie na pierwsze  natrafione zwierzę , i gdy już miał chwycić klamkę przypomniał sobie że drzwi są zamknięte.
- Nie jesteś przypadkiem głodny. - nawet nie zauważył kiedy albinos staną za nim i wyszeptał te słowa do jego ucha , to mu przypomniało sytuację z przed dwóch miesięcy , odwracając się w kierunku dyrektora popatrzył mu prosto w jego oczy jednak nic nie dało się z nich wyczytać.
- Trochę. - odpowiedział.
- Tylko trochę? Nie czujesz .... niedosytu? - jak mógł być taki głupi , przecież powinien nie zapominać o tym że to wampir ... Wampir który najprawdopodobniej wie kim jest.
- Do czego pan zmierza?
- Pytam tylko czy nie jesteś głodny?
- Skąd taki pomysł.
- Chyba dobrze znasz powód. Młode wampiry zazwyczaj na początku nie mogą zapanować w pierwszych trzech miesiącach nad głodem. - oczy Ichigo zwężyły się niebezpiecznie i  przybrały krwisty kolor.
- Czego chcesz? Nie mam nic co należało by do ciebie więc nie wiem czego ode mnie chcesz. - Hichigo uśmiechną się , podobny tekst padł tamtej nocy i Kurosaki poczuł jakby dejavu.
- Zaraz się dowiesz. - te same słowa. Shirosaki podszedł do szafy i otworzył ją a wtedy chłopkowi zrobiło się niedobrze ... z szafy wypadł trup i to nie byle kto - Asano Keigo prawda? - powiedział z uśmiechem - twój przyjaciel nieprawdaż? - Ichigo zatkał sy dłonią nos gdyż wyczuł zapach krwi od truposza a nie chciał pić krwi ludzkiej , co gorsza jego przyjaciela , martwego przyjaciela. - To ci nie pomoże , masz tak wyczulony nos że zatkanie go nie da żądnego efektu ponieważ nie potrafisz jeszcze do końca kontrolować samego siebie. - to prawda. - A teraz pij , na pewno jesteś spragniony. - instynkt przeją większą kontrolę nad ciałem a głód zdominował nad obrzydzeniem. Ichigo rzucił się na truposza i zaczął wysysać z niego krew. Gdy skończył był na twarzy nią ubazgrany , tak samo ręce. - I jak? Smakowało? To nie to samo co zwierzęca , prawda? - Kurosaki popatrzył w górę zamglonym wzrokiem , otumaniony przez krew , na albinosa , ten miał uśmieszek n twarzy.
- Czego chcesz?





.................................................................................................................................................
Tadam!!! Drugi rozdział po ileś tam miesięcznej przerwie. Wiem , pewnie nudny , ale jak napisałam pierwszy to miałam wszystko zaplanowane a teraz tak jakoś nie mogę tego pociągnąć , koniec roku , oceny wystawione. Chwała że udało mi się przejść do następnej klasy , ale to inna bajka. Ważne czy choć trochę podobał się rozdział ? ;) :( :D









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz