środa, 21 września 2016

WSTĘP Do Sagi Shizaya


[...] Zabiły dzwony , usłyszałem to choć stałem w jako takiej jeszcze odległości od kościoła.

Jeden krok

Serce zaczęło szybciej bić. Kto by pomyślał że to się tak skończy? Kto normalny ... przy zdrowym rozsądku ... by się na to zgodził? Nikt ... więc dlaczego ja się zgodziłem? Ach , no tak ... nikt nie uważa mnie za normalnego , przecież jestem ... jak to ujęli inni ... ,,słodkim psycholkiem" , a raczej on tak ujął , w dość niezręcznej sytuacji     (*///.///*)

Drugi krok

Jestem szaleńcem! Naprawdę , jak mogłem popełnić taką ...piękną... pomyłkę?! Taką , jaką jest miłość. Przecież ja nie miałem prawa kochać ani być kochanym , dosłownie kochanym (*///.///*)

Trzeci krok

-Zamierzasz się tak guzdrać do końca? - usłyszałem za sobą głos i aż podskoczyłem - W takim tępię dojdziesz tam na Boże Narodzenie.
-Akurat dwa dni do gwiazdki , to nie tak daleko. - mruknąłem. Shiki popatrzył na mnie jak na debila , no fakt , faktem , ale bardzo się zmieniłem od czasów gdy byłem bezwzględnym informatorem. Poznałem wiele uczuć których on mnie nauczył.
Wziąłem głęboki wdech i przyśpieszyłem kroki. Szybko doszedłem do wielki , mosiężnych drzwi kościelnych. 
I tu się zawahałem  , miałem się pokazać się w sukience wszystkim innym! Ja , Orichara Izaya , jedna z najgroźniejszych osób w Japonii albo i całym świecie!
-Och , daj spokój , przecież nie raz ubierałeś się w kiecki.
-Ale to było na powodzenie zlecenia ,,to" - wskazałem prosto na drzwi kościoła. - jest całkiem inna sytuacja.
-Jeśli będziesz tak ględził po weselu to nie wiem jak Shizuo z tobą wytrzyma.
-Dobra!Dobra! - poddałem się. - Już je otwieram!
Wtedy zaczęła grać muzyka a wszystkie oczy zwróciły się w moim kierunku. Zarumieniony i zażenowany ja szedłem ciągle na przód a za mną Shiki , gdy ja już stałem przed księdzem , on podszedł do reszty drób. Gdy muzyka ustała , ksiądz zaczął mówić.
-Zebraliśmy się tu dziś by połączyć węzłem małżeńskim tę oto dwójkę młodych ludzi... - i na tym etapie przestałem go słuchać.
Zacząłem myśleć o wszystkim co się działo do tej pory , walki , gonitwy po mieście , wspólna misja , nieznane miejsca a do tego doszło mnóstwo nowych dla mnie uczuć. 
Kocham ludzi , ale nie w sensie że ich szczególnie lubię , nie jestem szaleńcem za którego mnie wszyscy mają , a przynajmniej nie teraz , czytałem dużo książek psychologicznych , znam pięć języków - w tym łaciński , i jestem Informatorem Ikebukuro , niebezpiecznym człowiekiem ...a przynajmniej tak uważa większość... o demonicznych oczach. Tylko kilka osób dostrzega we mnie te dobre cechy , a szczególnie Shizuo , chociaż moja sekretarka stała się jakby łagodniejsza dla mnie.
I ja się mieniłem odkąd Heiwajima zmienił do mnie nastawienie , kto by pomyślał że ma on swoją mroczną stronę?
Moje rozmyślania przerwało szturchnięcie mnie w łokieć. Zauważyłem że nadeszła ostatnia część mszy. Założyliśmy sobie obrączki i złapaliśmy się za ręce , ja zarumienionu , on z triumfem na twarzy jakby wygrał wojnę.
-Czy ty Shizuo Heiwjima bierzesz za żonę Oricharę Izayę?
-Tak.
-Czy ty Orichara Izayio bierzesz za męża Shizuo Heiwajima?
-Tak.
-Na mocy nadanego mi prawa ogłaszam was mężem i żoną.   ..... Możesz go pocałować - szepnął jeszcze ksiądz.
Wtedy blondyn pociągnął mnie za kark i połączył nas w głębokim pocałunku , a ja zaciskałem ręce na jego ubiorze zaczerwieniony. Mogłem się go tylko desperacko trzymać............

A teraz , opowiem wam wszystko od początku aż do tego ,,przyjemnego" momentu na ile starczy mi jeszcze sił i oddech ....



poniedziałek, 19 września 2016

See You Again 1

3 LATA PÓŹNIEJ , TOKYO
Lotnisko w Tokyo było strasznie tłoczne , trudno się było przepchać przez tłumy ludzi , ale jakoś mu się udało dojść do wyjścia , ale widocznie po drodze zgubiły się tamte obiboki. Więc musiał się wrócić znowu przeciskając się przez ogromne mrowisko. Nie jest to łatwe jak się zdaje , jeszcze do tego jest mały a raz wpadł nawet na ogromnego murzyna , zaśmiał się , kojarzyło mu się to z aż trzema osobami.
-Teee-chaaaannn! - zawołał ktoś z tyłu. Była to brunetka o złotych oczach.
Złapała go za ramię i zaczęła głośno sapać po biegu jaki przeszła szukając go. -Nie znikaj tak nam z oczy. Co my byśmy bez ciebie tu zrobili. Pamiętaj że jesteśmy tu pierwszy raz a w tak wielkim mieście łatwo się zgubić! - wytknęła mu palca.
-Allen-chan zauważ że mówisz w zdaniu ,,my" a ja widzę tu tylko ciebie a gdzie reszta? - powiedział błękitnooki.
-Co?! - rozejrzała się wokół. - rzeczywiście masz rację musieli mi gdzieś zwiać.
-Albo to ty ich zostawiłaś w tyle....Spójrz. - wskazał kierunek za nią. Obkręciła się i zobaczyła biegnącą w ich stronę dwóch chłopaków , zdyszanych także po biegu. Jeden czarnowłosy z równie czarnymi oczami , drugi niższy od niego blondynek o błękitnych oczach.*
-Cholera Rai! Wiesz jak trudno było was znaleźć?! - krzyknął blondyn.
-To nie moja wina że jesteście bardziej powolni od ślimaków. - uśmiechnęła się kpiąco.
-Powtórz to jeszcze raz a nie ręczę za siebie. - warknął i poczuł mocne uderzenie w tył głowy i mocny ból po fakcie.
-Max , uspokój się. - niebiesko włosy był z lekka zirytowany. Westchnął. - Wiedziałem żę to będzie zły pomysł byście ze mną przylecieli.
-Chyba mówisz o nim. - powiedział czarnowłosy.
-I ty przeciwko mnie Brutusie?! - zapłakał załamany blondyn. - No nieee! Takich przyjaciół to ja dziękuję! - fuknął i odwrócił się obrażony.

♦♦♦

Siedział w biurze i ... się nudził , pierwszy raz od dawna przyszedł sprawdzić jak sobie radzą jego podwładni a tu nic , nul , zero , no oprócz sterty papierkowej roboty do uzupełnienia , gdyby wiedział że tak będzie to dalej siedziałby w domu ale tam też tak samo. Usłyszał pukanie do drzwi. - Wejść. - powiedział znudzonym głosem. Do pomieszczenia wszedł młody policjant z stertą kolejnych papierów , świetnie po prostu , jeszcze sobie rękę nadwyręży od tego.
-Aomine-sama , przyniosłem następne raporty. - powiedział grzecznie i ułożył plik papieru na reszcie stosu. Po czym ukłonił się i wyszedł. Daiki westchnął.
-Eh , niech się coś zacznie dziać.

♦♦♦

Kuroko pierwszy raz gdy szedł ulicą przyciągał taką uwagę... po jego lewej szła niesamowita piękność o złotych oczach , za nim dwie inne osoby - blondyn żywo coś mówiący wyróżniający się wyglądem i wysoki szatyn ubrany jak arystokrata , wszyscy troje o ponad przeciętnej urodzie. Chociaż ludzie patrzyli także na niego , no cóż ... niebiesko włosy nie jest już taki niezauważalny jak był kiedyś , przez te trzy lata bardzo się zmienił , można powiedzieć że to już nie ten sam on ale ciągle ,,on." Eh , sam nie wie jak to sformułować po prostu się zmienił jego zachowanie , był bardziej otwarty nie tak jak kiedyś kiedy mówił prosto z mostu co sądzi , bardziej uważny po części myślący więcej o uczuciach innych i częściej się uśmiechający , jego oczy nie były już taką niekończącą się głębią , były bardziej pełne życia , pełne iskierek , pełne szczęścia , pełne uczuć które łatwiej dzięki temu było łatwiej odczytać z jego twarzy , jego głos też teraz wiele wyrażał - zupełnie jak nie on ale ta sama osoba.
-Właśnie coś sobie przypomniałam Te-chan. - poparzyła na niego
-Co takiego Allen-chan? -spytał zaciekawiony. chłopaki też zaczęli się przysłuchiwać.
-No bo przecież jesteśmy w Japoni a to przecież sama stolica A&M! To możeeee , - przeciągnęła słowo. - Może poszlibyśmy tak teraz na chwilkę do jakiegoś takiego właśnie sklepy , tak na chwilę bo chciałabym sy kupić jedną figurkę z Naruto , neee , co ty na to? - powiedziała niewinnym głosikiem. Chłopak udał że się zamyśla.
-Okej , dobra , niech będzie. - powiedział z uśmiechem.
-Kuroko , wiesz bo ja nie bardzo chcę tam iść , do tego sklepu co idziecie nie ma gdzieś bliżej jakiejś kawiarni? - Tetsuya znowu na chwilę się zamyślił.
-No raczej jednaa jest , akurat na przeciwko ... Ooo widzisz to ta - pokazał mu gdy już się zatrzymali przed jednym z większych sklepów A&M. - Max , chcesz iść z Jackiem? - zwrócił się do blondyna. (,,Dżakiem" się czyta , żeby nikt tylko to z polskim imieniem mi tu nie pomylił ;* ) Ten zanim coś powiedział został już porwany przez czarnowłosego , usłyszeli jeszcze coś w rodzaju ,,Przecież się jeszcze nie zgodziłem!" I weszli do sklepu. Allen od razu dorwała się do pułki z  figurkami i zaczęła przeglądać. Kuroko stał za nią. Jednak nagle zobaczyła coś przez co jej oczy zaświeciły się jeszcze bardziej , i aż doskoczyła do oddzielonej szybką jednej figurki.
Wyjęła ją i zaczęła patrzeć z uwielbieniem i dotykać we wszystkich możliwych miejscach , jednak coś chyba poszło nie tak bo nagłe odpadła figurce głowa a nawet tam jeszcze nie ruszała i właśnie w tym momencie przechodziła sprzedawczyni.
-Co pani zrobiła?!!! - krzyknęła.

♦♦♦

Aomine się tak nudziło żę w końcu ruszył tyłek i wyszedł się przejść po posterunku , gdy nagłe rozeszło się dzwonienie telefonu który odebrał posterunkowy.
-Miejski posterunek policji , słucham ... proszę się uspokoić ... rozumiem ... gdzie to jest? ... - mężczyzna zapisał coś na kartce. - Zaraz kogoś tam przyślemy. - po tych słowach się rozłączył. Podszedł do niego inny policjant.
-O co chodzi?
-Jakiś idiota nie chce zapłacić za zepsutą figurkę w sklepie , poszedł byś to sprawdzić?
-Ja pójdę. - usłyszeli głos Daikiego. Nudził mu się a wreszcie się coś ciekawego dzieje. - Gdzie to jest? - posterunkowy wręczył mu kartkę na której pisał zapewne adres , odebrał ją i spojrzał na adres , to 10 minut drogi pieszo. Ruszył więc bez słowa z komendy.

10 minut później...

Wszedł właśnie do sklepu , i staną w miejscu gdy usłyszał wrzaski. Dwie kobiety -jakaś brunetka i najwyraźniej sklepowa w fartuchu.
-Nie zapłacę za coś czego nie zepsułam!
-Ale to pani to trzymała w ręku ostatnia!
-Ale to nie ja!
-Owszem pani , musi pani zapłacić te 2 000 jenów!
-Ileee?!! Chyba pani żartuje , za tą podróbę?!
-To nie żadna podróba tylko oryginalna figurka Świątecznego Naruto! Na całym świecie jest takich tylko 10!
-Pfff! To podróba! Oryginał by się nie zepsuł , nie zna się pani!
-Proszę zapłacić! Zawiadomiłam już policję!
-A co mnie pani tu policją straszy! Niech mi tylko tu przyjdzie to wsadzę mu ten kawałek plastiku w tyłek!
-Już mówiłam! To oryginał! - Daiki przyglądał się tej kłótni przez chwilę po czym głośno odchrząknął by zwrócić na siebie uwagę. Obie spojrzały na niego. Brunetka z mordem w oczach a druga z triumfem na twarzy , ta druga pewnie myślała że wszystko pójdzie po jej myśli , niestety Aomine nie był takim idiotą jak reszta tamtej ferajny. Sprzedawczyni podeszła do niego w podskokach. - Jak dobrze że pan jest , ta kobieta - wskazała na brunetkę. - Nie chce zapłacić za szkody jakie wyrządziła. Ta figurka to oryginał i dużo kosztuje. - zaczęła znów to samo tłumaczyć.
-Ale to nie ja!!! Matkoo...! O wiem! - nagle na coś wpadła. - Mój brat może to potwierdzić , był tu przy tym.
-A gdzie on jest? - spytał Daiki.
-Pewnie gdzieś tutaj , Teeee-channnnn! - zawołała. Usłyszeli tupot stup a później wyłaniającą się zza półek sklepowych postać. Właśnie wtedy Aomine całkiem zamarł w miejscu , patrząc się na przybysza. On go chyba jeszcze nie zauważył.
-Co jest Allen-chan? - spytał.
-Wyjaśnił temu panu całą sytuację. - Pokazała na granatowookiego. Wtedy właśnie Kuroko na niego spojrzał ich spojrzenie się spotkały i Daiki widział już że Tetsuya się bardzo zmienił. W końcu coś z siebie wydusił.
-Tetsu! Co ty... - chciał zapytać ,,co ty tu robisz" ale nie było to teraz na miejscu.
-O! Aomine! Jak dobrze cię widzieć! - uśmiechnął się rozbrajająco.:

-Te-chan , skąd masz tą piłkę? - wskazała na rzecz w jego lewej ręce.
-A , to? Wziąłem z jakiegoś Costplayu. Ale co ważniejsze teraz. - znów spojrzał na Aomine a później na sprzedawczyni. - Po pierwsze droga Pani : moja siostra nawet nie tknęła tej oderwanej głowy więc ktoś wcześniej musiał  ją zepsuć , po drugie : to jest naprawdę podróba. Czy to pani wystarczy.
-Nie! Pan jest jej bratem więc może pan kłamać! I to nie jest podróba.
-Mam udowodnić pani że to nie jest oryginał?
-A proszę bardzo , tylko nich pan jej nie rozwali.
-Allen-chan podaj mi figurkę. - powiedział już z lekka zdenerwowany ciągłymi piskami kobiety. Raito mu ją podała. Kuroko rozejrzał się po sklepie i w końcu znalazł na jakiejś wystawie lupę , wziął ją i przytkał do spodu figurki. - Czy taki napis ,,MADE IN CHINA" coś pani mówi? Jest tak mały że trudno go byłoby znaleźć bez lupy , ale sprawdzanie towaru było chyba pani zadaniem? - kobieta na chwilę zamilkła , najwyraźniej zawstydzona. Aomine prawie że parskną na to ,,a była taka pewna siebie" pomyślał.
-T-to nie zmienia faktu że musicie zapłacić.
-Za podróbę 2 000 jenów? - powiedział z kpiną Tetsuya.
-To nie ode mnie zależy a od kierowniczki , a skoro taka cena , to tak , za tą podróbę. - jej szczęście nie trwało jednak długo.
-Hmm , a czy w sklepie są zamontowane kamery? - spytał Daiki.
-No tak , są , zaraz za ladą , proszę. - poszedł za nią. Poszperał trochę na nagraniu i w końcu , znalazł jakieś dziecko bawiące się tą samą figurką , bierze ją do buzi i odrywa głowę.
-To chyba już wszystko wyjaśnia , prawda? - zwrócił się do kobiety która także to oglądała. - A wszystko to przez pani niekompetencję , zamiast oskarżać kogoś na początek niech sprawdzi pani wszystkie możliwości. - wstał z krzesła i wyszedł razem z Allen i Kuroko zostawiając wmurowaną kobietę samej sobie. Zatrzymał się na chwilę , oni także. - No to mamy teraz dużo do pogadania , Tetsu...
-Na to wygląda , Aomine. - znów się uśmiechnął.
-Zaraz , Te-chan! Musimy się wrócić , zostawiliśmy przecież Jacka i Maxa! - pociągnęła go z powrotem w stronę sklepu zostawiając Aomine samego.
-Wybacz Aomine! Spotkajmy się wieczorem w parku! - rzucił jeszcze i zniknęli mu z oczu



MAX  JONS
JACK  LIHTA




























See you next!

niedziela, 5 czerwca 2016

........JAK TO SPOTKAŁEM ANIOŁA (SASUNARU)........

Szczęście zapytało pech:
,,Dlaczego ciebie potępiają a mnie miłują?"
A pech odpowiedział mu:
,,Bo stworzono mnie dla banalnej wymówki , choć tak 
naprawdę jestem znacznikiem ludzkich błędów.
Jednak ludzie nienawidzą świadomości swego błędu
dlatego jestem odpychany."
,,Jednak nawet ty możesz być szczęśliwy po prosu zostań ze mną , a gdy ja
 popełnię błąd nie będę cię obwiniać" - odpowiedziało Szczęście
-Mizuchi Yaoin


#################################################################



Nazywam się Sasuke Uchiha , mam 8 lat , mieszkam w Konoha i chodzę do szkoły im. Hashiramy Senju i ... jestem w tej chwili uprowadzany ... nie czekaj uprowadzany to złe słowo , po prostu zabrany wbrew mojej woli ze szkoły , a przez kogo? Tutaj chyba nie trudno o zgadnięcie , no bo przecież tylko jedna osoba ma rozdwojenie jaźni , udaje dorosłego a zachowuje się jak dziecko i ma świra na punkcie swojego młodszego brata , no oczywiście że Itachi! A dlaczego mnie porw.. znaczy zabrał? Otóż za dwa dni moja klasa ma odbyć trzy dniowy biwak w lesie na który ja nie jadę , Itachi się o tym dowiedział i wpadł na pomysł by nasza rodzina sama coś zorganizowała , bo jak to powiedział rodzicom: ,,Dlaczego mój biedny braciszek ma sam się uczyć gdy reszta będzie się dobrze bawić?" A ja jestem pewny że to tylko dla tego że sam chce się zerwać ze szkoły! No więc rodzice się zgodzili , a gdzie jedziemy? oczywiście nad morze! Jednak ojciec wziął wcześniej wolne i powiedział że lepiej od razy jechać tam na pięć dni od poniedziałku i tak oto tym sposobem zwolniono mnie z ostatnich dwóch godzin , a czy ktoś mnie się pytał o zdanie? Nie! Wolałbym uczyć się do sprawdzianów niż użerać się cały tydzień z tą łasicą! (no bo nad morze od pon. do pt. i jeszcze weekend).

-Wszystkie twoje rzeczy są już spakowane Sasu!
-Skąd to wiesz?
-Dzwoniłem wcześniej do mamy~! - zaświergotał. 
Boże ratuj mnie , nie wytrzymam z nim te siedem dni!!! Mam wielkiego pecha , strasznego PECHA!!!

....

-Rock me baby , show me baby! Misete kure motto...! Ore to kimi to de tsukuri agerun da , Densetsu wo other self!*
-Iachiiiii! Jak nie zamkniesz się w tej chwili to twój Pan Łasica (pluszak) Będzie miał przejażdżkę na dachu auta!
-Łeee! Mamooo , Sasu mi groziiiiii! - zaczął wycierać wyimaginowane łzy. Mikoto popatrzyła się na niego z pobłażliwością.
-Sasuke ma racje Itachi.  
-Nawet ty przeciwko mnie?!
-Itachi , jesteś Uchiha , więc zachowuj się jak na Uchihe przystało! - oczywiście ojciec -Fugaku musiał dodać swoje trzy grosze.

....

Wreszcie dojechaliśmy na miejsce po długiej i ,,męczącej" (fałszowanie Itasia~) podróży. Jak się spodziewałem , nikogo tu nie było. Mieliśmy prywatny teren plaży , najlepsze miejsce przy ujściu rzeki (która wpada do morza , jest też mały lasek otaczający dom) , jak to ,,Uchiha" , dom** też był niczego sobie na dworze były też wystawione leżaki stół , krzesła i do tego chodnik a po przeciwnej stronie ogród. A jak się tam dostaliśmy? Jasne że łódką , przecież jakby inaczej skoro o tylko jedyna droga! Czasem żałuje że mam tak ekscentryczną rodzinę , matka - najlepsza dekoratorka wnętrz , ojciec - posiadający 5 firm promujących filmy , a Itachi chyba zostanie aktorem z tymi swoimi wyimaginowanymi łzami.
A ja? Jeszcze nie wiem , ale bardzo uwielbiam robić zdjęcia! Najbardziej krajobrazy , nienawidzę osobom , zauważyłem to gdy pewnego dnia przyniosłem do szkoły aparat by się nim poch... ekhem by go pokazać reszcie , a wtedy cała masa dziewczyn rzuciła się na mnie i piszczały : ,,Sasuke-kun , zrób sobie ze mną zdjęcie!" , ,,Nie! Zrób ze mną!" , ,,Byłam pierwsza!" , oczywiście wszystkie spławiłem , choć z trudnością , wtedy nie chciałem już robić nikomu zdjęć , potem dałem mój aparat do pokazania kumplom ale przez przypadek go zepsuli , więc im zdjęć też nie zrobiłem , robię zdjęcia wszystkiemu co się rusza , oprócz człowieka , mam nawet własny album ze zdjęciami , są tam różnego gatunku rośliny , zwierzęta i miejsca , moja rodzina dużo podróżuje więc jest tego sporo...
-Sasu możesz iść na plażę i porobić kilka zdjęć. - moje przemyślenia przerwała moja matka uśmiechając się do mnie. Jak na 8-latka mam bardzo rozwinięty mózg , dużo myślę i znam dużo słów jak na ten wiek , wiem nawet co to jest maki złoty***. Take tak jak powiedziała moja rodzicielka , poszedłem na plaże , oczywiści z aparatem , chociaż już nie raz widziałem tą plażę bo często tu przyjeżdżamy jednak zawsze można uchwycić coś pięknego (Łoł! Uchiha powiedział słowo ,,piękne" co ja tu piszę!!!) lub nowego. 

Usiadłem na piasku , włączyłem aparat i wreszcie spojrzałem przed siebie a tu... coś niesamowitego przed moimi oczami , odruchowo zrobiłem temu zdjęcie , a raczej komuś... mały blondynek chyba w moim wieku w niebieskiej koszuli z jakimś logo i czarnych spodenkach wychodził z wody w ręce trzymając granatowe wiadereczko , jego włosami - które i tak już były w nieładzie , bawił się wiatr , głowa lekko pochylona i oczy zamknięte jakby widział przed sobą drogę bez potrzeby patrzenia na nią , wyglądał jakby słuchał czystego szumu morza. Ach! Ciekawe jaki kolor mają jego oczy! Zaraz ... chyba je otwiera , zaraz je ujrzę... OOO! Przecież to błękit! Bardzo mocny i wyrazisty błękit , jeszcze piękniejszy niż samo morze czy niebo , błękit tak intensywny że kiedy raz spojrzy się w te oczy już się w nich utonęło , już zostałeś straconym! Dzisiaj chyba pierwszy raz w życiu mam takie szczęście , to przecież istny ANIOŁ! Anioł bez skrzydeł który zstąpił z nieba specjalnie dla mnie! I chyba mnie jeszcze nie zauważył. ,,Sasuke , obudź się" krzyczało moje ja. W tej chwili zaczęła mi wracać świadomość , bo chyba na chwilę ją straciłem. Przecież ten ktoś nie powinien tu być! To plaża Uchiha!
-Ej! Ty! Co ty tu robisz?! - błękitne tęczówki zwróciły się w moją stronę i nasze spojrzenia się spotkały , ooo ranny! Czy to się nazywa miłość?! Jeśli tak to nie chcę żeby zniknęła!
-Hę?! Nie widać?! Zbieram muszelki! - krzyknął , a żeby nie krzyczeć dalej podszedł do mnie.
-Nieee , młotku , nie pytam się co robisz ,,teraz" , tylko co ,,tutaj" robisz. To prywatna plaża.
-Nie nazywaj mnie tak! Więc co ty tu robisz , skoro prywatna.
-Prywatna naszej rodziny nie kojarzysz nazwiska ,,Uchiha"? - nasz klan jest znany na całym świecie nawet niemowlaki choć raz w życiu o nas słyszały.
-Eee? - tak jak myślałem. - A kto to? - ........ co? , Do mojej głowy tylko to pytanie się dostawało , naprawdę nie wie o kogo chodzi?!
-No nie żartuj , naprawdę nie znasz najbardziej znanego w kraju (dop.aut. a może i świecie) klanu Uchiha?!
-Niee , sorry nie kojarzę. Ta plaża jest twoja tak? - kiwnąłem głową na potwierdzenie. - To chyba muszę ci to oddać. - wystawił na przód tą granatową konewkę , w której były białe muszelki , no tak , przecież je tu zbierał. Och , jaka smutna mina.
-Możesz je wziąć przecież to nasz teren ale to nie znaczy że każda muszelka nasza.
-Serioo?! To dzięki! - zrobił coś czego się nie spodziewałem , pocałował mnie! Ale jego wargi był tak przyjemne! Trwało to tylko sekundę ale..! Gdy się odsuną popatrzyłem na niego zdezorientowany.
-No co? To całus-podziękowanie , mamusia mnie tego nauczyła. - wypiął dumie pierś. Właśnie coś sobie uświadomiłem , ten chłopak na pewno nie jest Japończykiem , kolor włosów , oczu i cery się tu nie zgadzały.
-Nie jesteś z tąd co nie?
-Mama jest z tąd a tata z ameryki. - no tak , czytałem kiedyś że pocałunki w Ameryce są normalne jeśli chodzi o przywitania i podziękowania. - A dlaczego pytasz?
-Bo to nie jest Ameryka , tylko Japonia , a tutaj nie ma całusów-podziękowań , tutaj daje się takie coś tylko wyjątkowej osobie - uświadomiłem go.
-Eee?! Naprawdę? To dlatego jeden pan ode mnie uciekł jak mu podziękowałem.
-Uciekł?
-Nooo tak ... przewróciłem się na pisku i uderzyłem koanem w kamień , wtedy pan ratownik mi pomógł , a ja mu podziękowałem i wtedy pan ratownik zamienił się w pomidora i uciekł.
-W pomidora?
-Noo , był czerwony na twarzy jak pomidor.  - powiedział bez żadnego skrępowania. Ten dzieciak jest niemożliwy.
-Co za młotek. - mruknąłem , ale chyba usłyszał.
-Nie nazywaj mnie tak draniu!
-Dlaczego?
-Bo tak nieładnie. - nasz malec chyba nie zna jeszcze świata.
-Ile masz lat? - zadałem pytanie. On przysiadł się do mnie na piasek.
-8. A ty?
-Też , niedługo mam urodziny.
-Aha , a masz rodzeństwo?
-Mam starszego brata.
-Ja , mam siostrę która ma tyle lat co ja i starszego brata , ale strasznie mnie on wkurza. - chyba coś sobie przypomniał bo jego twarz stała się trochę naburmaszona , nie dziwię się mu.
-Nie dziwię ci się , starsi bracia są wkurzający. - westchnąłem. - Mój na przykład nie umie śpiewać a i tak to robi , i ma w swoim pokoju miśka który nazywa się Pan Łasica.
-Miśka?!!! Jak też mam! Nazywa się Kurama. To taki lisek z dziewięcioma ogonami. - Oj , armia miśków nadchodzi , już niedługo wszyscy będą mieć własnego! (dop.aut. chyba tylko ty nie masz Sasu XD) Chociaż to że akurat ten blondynek ma to mnie nie dziwi , sam przypomina liska , z tymi bliznami na twarzy w kształcie wąsików , odruchowo ich dotknąłem , i poczułem że są strasznie miękkie , pokrywa je meszek. Zorientowałem się co robię , gdy błękit tęczówek spotkał się z moimi , tym razem z bardzo bliskiej odległości , już chciałem znów zasmakować tych niebiańskich ust gdy koś nam przerwał.
-Naru-channnnnn! - była to mała blondynka bardzo podobna do osoby obok mnie , w białej sukieneczce. Także wyglądała jak mały aniołek ale nie równało się to z urodą Anioła obok mnie.
-Sorki ale muszę już iść. Pewnie mnie szukali. - przeprosił , wstał i już miał odejść , gdy zatrzymał się jeszcze. - A no tak! Jak ci na imię? - spytał , teraz się zorientowałem że przez całą naszą rozmowę ani razu nie podaliśmy swoich imion.
-Uchiha Sasuke.
-Ja jestem Uzumaki Naruto i kiedyś będę gwiazdą Parkour!**** dattebayo! - i odszedł. A mnie na końcu ogarnął wieeelki zaskok , niby taki młotek a zna takie trudne słowo na koniec. Ale zaraz!!! Czy to znaczy że już go nie spotkam?! No cóż przynajmniej zostało mi zdjęcie , będę pewnie je nosił przy sobie i wspominał ... Jak to na plaży spotkałem ANIOŁA.


9 lat później

Wszedłem do klasy i czekałem aż przyjdzie nauczyciel , ciągle pamiętam tego blondynka z plaży jednak już go więcej nie spotkałem , teraz zacząłem nowy rok w liceum , który trwa już tydzień , i przez ten tydzień musiały znowu przyczepić się do mnie te wszystkie wytapetowane lalunie , jak mnie one irytowały! Moje życie to wieczny pech , nooo nie taki wieczny bo jednak szczęścia się przydarzają , jak ten blondynek z plaży.. ,,Aj Sasuke zapomnij w końcu o tym i zacznij skupiać się na prawdziwym życiu!" krzyczałem wewnątrz.
-Sasukeee-kun , umówisz się w końcu ze mną na randkę? - do mojej ławki dosiadła się niejaka Ino Yamanaka , panienka z bogatej rodziny tak jak ja , ale ja przynajmniej tak tego wszystkim nie wypominam , uważa się za numer jeden szkoły... Taa numer jeden ale chyba od tyłu.
-Przestań go w końcu męczyć , Ino-świnio! - to buła Sakura , jedyna w klasie dziewczyna która na mnie nie leci.... no nie całkiem , powiedziała mi kiedyś że mnie kocha ale szybko ją spławiłem , myślałem że będzie ciągłe latać ale widocznie była mądrzejsza od reszty , to było w podstawówce , później stała się koleżanką z klasy , jednak chyba nadal coś tam do mnie ma.
-A co ty możesz wiedzieć wielkie czoło! Idź stąd przeszkadzasz! Prawda? Sasuke-kunnn? - popatrzyła się na mnie z - jej mniemaniem , maślanymi oczami , ale wyglądała jak załatwiający się kot. Aż mi rzygać się chce. Sakura tylko westchnęła i odeszła.
-Jak dla mnie to ty tu jesteś przeszkodą. - powiedziałem beznamiętnie i zepchnąłem ją z ławki. W tej chwili wszedł nauczyciel - jak zwykle spóźniony. (dop.aut. chyba wiecie kto? ;* ) i wszyscy usiedli na swoje miejsca.
-Dobry wieczór , przepraszam was moi drodzy za spóźnienie ale pomagałem segregować papiery.
-I tak wiemy że zmyślasz sensei! - krzyknęła zirytowana Sakura.
-Tak , tak , a teraz sprawdzam obecność. - otworzył dziennik. - Aohara!
-Jestem! - krzyknął ktoś. 
-Shino!
-Jestem...


I tak sprawdzał wszystkich , a gdy skończył , odłożył dziennik i podszedł do drzwi.
-A teraz zgodnie z informacją którą usłyszeliście na początku roku , mamy trzech nowych uczniów z Europy dwóch jest w naszej klasie. Przywitajcie ich ,,ciepło." - powiedział i otworzył drzwi a do klasy weszły osoby o której mówił a mnie zamurowało. Przecież to...
-Hej , jestem Naruko Uzumaki a to mój brat! - wskazała na osobę mojego zdziwu.
-Cześć , jestem Naruto Uzumaki i oddaję się pod waszą opiekę! - uśmiechną się blondyn. Nie wieżę! Czyli jednak cuda się zdarzają!!! To ... 



JAK TO SPOTKAŁEM ANIOŁA...




................................................................................................................................................




*Rozkołysz mnie kochanie, pokaż mi kochanie! Pokaż mi co jeszcze możesz zrobić...! Razem stworzymy legendę. Ja i moje drugie ja! Granrodeo - The Other self www.tekstowo.pl/piosenka,granrodeo,the_other_self.html - źródło tekstu.


** dom letniskowy Uchiha:

***maki złotygatunek małpiatki z rodziny lemurowatych.

***Parkour - sport ekstremalny , polega na jak najszybszym przejściu przez przeszkodę , skakanie po dachach i budynkach , często mylony z bardzo podobnym do niego sportem - freerun.
Przykład Parkuor:


Przykład Freerun:
















Dwa filmiki o nich: 

  1. https://www.youtube.com/watch?v=RbNfR1gyfHQ
  2. https://www.youtube.com/watch?v=5XcwWJhNTPE




sobota, 26 marca 2016

Więzy krwi 1

Początkowe PS. Zapomniałam wspomnieć że będą dodawane piosenki do niektórych momentów w fan fiction.
Także...LET'S GET STARTED!
UWAGA: Początek tego opowiadania inspirowany filmem ,,Obecność"
...
Stali na przeciwko siebie  między nimi zapadła niezręczna cisza. I jedno , i drugie miało spuszczony wzrok.  Aż w końcu z ust niższego wydobyło się jąkanina języków niż raczej słów. Rin sam nie był lepszy dowodem na to było że on w przeciwieństwie do blondynki miętosił w dłoniach list który znalazł pod ławką szkolną , zaadresowany do niego , treść tego listu wskazywała , a raczej na pewno wskazywała , że jest to list miłosny. Shiemi wzięła głęboki wdech i jednym tchem powiedziała piszczącym głosikiem.
-Rin , kocham cię! - Co wtedy poczuł czarnowłosy? Jakby ktoś podłączył mu do serca przecięte dwa kable z prądem i co raz uderzał w jego serducho. Inaczej mówiąc: biło mu tak szybko i mocno że z wrażenia aż zemdlał. - Rin? ... Rin! Rin!...


 -..RINNN! - poczuł mocne pieczenie policzka i od razu się wybudził , złapał się za policzek w tym samym czasie patrząc na siedzącego obok niego Kuro. Zdjął dłoń z policzka i na nią popatrzył , była  na niej ociupeńka krwi , spojrzał jeszcze raz na Kuro i jego podniesioną łapkę i połączył wszystkie fakty.
-Cholera , Kuro czemuś to zrobił?
-Popatrz która godzina Rin! - zrobił tak jak mu kazał , była 9:22 , co w tym takiego niezwykłego?
-Szkoła Rin! Szkoła! Yukio będzie wściekły! - i nagle zapalił mu się czerwona lampka z napisem: O SHIT!


Szybko wstał z łóżka w poszukiwaniu ciuchów. Jednak jakim sposobem nigdzie ich nie widział.
-Gdzie one są?!!
-Tutaj Rin , łap je , łap!
-Kuro , to są  bokserki a nie spodnie , potrzebny mi szkolny mundurek! - spojrzał jeszcze raz na zegarek. 9:30. - Niedobrze! Yukio mnie naprawdę zabiję , w ogóle to dlaczego mnie nie obudził?!
-Bo kazał mi to zrobić , bo wyszedł wcześniej , bo miał jakieś spotkanie o 7:00 rano.
-A niech go! I niby to moja wina że zasypiam.
-Próbowałem cię zbudzić ale masz twardy sen , dopiero jak cię podrapałem to wstałeś! Przynajmniej próbowałem!
-Wiem Kuro , wiem. To nie twoja wina... Ale gdzie są te cholerne ciuchy?!

~~Ale jeśli zamkniesz oczy~~
Czyż nie czuć prawie, jakby nic się ani trochę nie zmieniło?
I jeśli zamkniesz oczy 
Czyż nie czuć prawie, jakbyś był już tutaj wcześniej?
Jak mam być w takim razie optymistą?
~~Jak mam być w takim razie optymistą?~~

-Następnym razem śpię z otwartymi oczami!
-Tak się nie da Rin.
- Lepiej pomóż znaleźć mi moje rzeczy!
-Mam je! - wziął je szybko do ręki.
-Gdzie były?! - zaczął się ubierać w pośpiechu. ,,Już chyba raczej na śniadanie nie zdążę." pomyślał.
-Pod łóżkiem. - powiedział Kuro , Rin palnął się w czoło , ,,najbardziej widoczne miejsce".
-Dzięki , Kuro! To ja już wychodzę! - wybiegł z pokoju.
-Miłego dnia!~ - zdążył jeszcze krzyknąć kot.


Rin był już prawie na miejscy gdyby nie to że na drodze stałą mu ogrom uczniów wpychający się do klasy , była to lekcja na której zawsze ich nauczyciel się spóźniał , nawet bardzo , ale to inna historia. Tak więc Okumurze jakoś udało się przejść przez batalion drugiego rocznika i biec dalej. ,,A miałem taki piękny sen." Rozmarzył się na chwilę jednak szybko wrócił do rzeczywistości. Po chwili stał już przed klasą.
-Przepraszam za spóźnienie! - krzyknął , wchodząc z hukiem do klasy.

~~Och, od czego zaczniemy?~~
Od gruzu czy naszych grzechów?
Och, och, od czego zaczniemy?
Od gruzu czy naszych grzechów?

A mury nie przestawały się walić w mieście, które kochamy
Wielkie chmury przetoczyły się nad wzgórzami, przynosząc ciemność z góry

Ale jeśli zamkniesz oczy
Czyż nie czuć prawie, jakby nic się ani trochę nie zmieniło?
I jeśli zamkniesz swe oczy 
Czyż nie czuć prawie, jakbyś był już tutaj wcześniej?
Och, jak mam być w takim razie optymistą?
Jak mam być w takim razie optymistą?
Jeśli zamkniesz oczy
~~Czyż nie czuć prawie, jakby nic się ani trochę nie zmieniło?~~

-Okumura Rin , ma pan dwie godziny spóźnienia a teraz proszę o zajęcie miejsca. Będę musiał poinformować pańskiego brata o braku dyscypliny , przynosi pan wstyd panu bratu który tak bardzo starał się zdobyć posadę egzorcysty... - ,, nowi nauczyciele są naprawdę gadatliwi , muszę zapamiętać o zatyczkach do uszu na następy raz , najlepiej podwójnych "
-Hai , hai panie profesorze... - przerwał mu ględzenie dziobem , i usiadł na swoim miejscu. I jak zwykle nie skupiając się na lekcji , zapadł w głęboki sen.


Obudził go dzwonek oznaczający koniec zajęć , przeciągnął się leniwie.
-Zaczekaj ,  Okumura! - miał zamiar wyjść z klasy jednak zatrzymała go dłoń Suguro na jego ramieniu.
-Co jest , Bon?
-Spałeś więc zapewne nie słyszałeś , co ja mówię , pewnie że nie słyszałeś!
-Przejdź do rzeczy , Bon. - Ryuji wziął w dech trochę zakłopotany.
-Ekhem , no także Okumura , chcesz być moją parą?
-Słucham? - zaskoczyło go to pytanie.
-No , czy chcesz być moją parą.
-Parą?
-Tak.
-B-bon ja nie wiedziałem że t-ty no , j-jesteś... - za jąkał się.
-Jestem co?
-Że jesteś ,,taki."
-Taki?
-Że l-lubisz robić takie rzeczy z-ze mną.
-Nie że lubię po prostu nie mam wyboru. - westchnął.
-Jak to?
-No normalnie psor kazał no to trzeba się słuchać. - przewrócił oczami.
-HEEE?! - Rin trochę czerwony w końcu wybuchł. - O co ty się mnie w ogóle pytasz tak przy ludziach?!
-No chyba przed chwilą mówiłem , więc streszczaj się Okumura i odpowiedz , bo chcę już iść! - krzyknął Suguro , potem obaj usłyszeli cichy śmiech obok siebie. To był Shima a obok niego stał Miwa.
-Źle to zrozumiałeś Okumura-kun - zaczął Miwa - Bonowi nie chodziło o takie ,,bycie parą" tylko o parę do pokoju , profesor mówił o wycieczce do niedalekich gorących źródeł , bo ,,prawie" cała klasa ma bardzo wysoką średnią. - wytłumaczył.
-Oh! - załapał w końcu.
-Zaraz! To ty myślałeś że ja się ciebie pytam o... - Ryujiemu nie chciało to przejść przez gardło.
-Ale dlaczego nie możesz być z Miwą i Shimą w jednym? - zignorował jego wcześniejszą wypowiedź.
-Bo psor mówił że tylko jedna para na jeden pokój , źródła są wielkie więc nie szczędzą pokoi , no mówili też że można być samym ale mi się to nie widzi....
-No dobra! Zgadzam się!
-Ach! Okumura-kun! Bądź przyszykowany na jutro o 9:00.
-Super! Przynajmniej się wyśpię!


Rin siedział przy biurku w pokoju i myślał co dalej robić.
-Nuuuuudzeeeeee sieeee!
-To może zrobisz zadanie domowe. - zaproponował Kuro.
-Nie chcę , nie wiem nawet co było. - mruknął. Nagle ktoś z trzaskiem otworzył drzwi.
-Nii-sannnn! - w wejściu stał wkurzony Yukio.
-Y-yukio , w-witaj w d-domu , widzę że ciągle bez okularów - och chyba naruszył kolejny nerw wspominając o okularach. - Także , no ja muszę iść do , ach no tak po karmę dla Kuro . tak właśnie! - podszedł do drwi jednak zanim zdążył zwiać młodszy brat złapał go ,,mocno" za ramię.
-Po co ten pośpiech Nii-san , Kuro nie trzeba przecież karmy.
-Jadłem przed chwilą w stołówce. - miauknął wesoło kotek.
-Dzięki wielkie Kuro. - fuknął cicho Rin. Yukio usadził go na swoim łóżku , wziął krzesło i usiadł na nim przed starszym z braci gromiąc go wzrokiem.
-Więc? Dlaczego miałeś dwu godzinne spóźnienie?
-N-nie aż dwu godzinne , w połowie drugiej przecież przyszedłem. - pisnął gdy Yukio zaostrzył wzrok. - T-to znaczy , budzik! Budzik się zepsuł!
-Kazałem Kuro cię obudzić.
-A-ale ... on zapomniał , tak właśnie!
-Nieprawda , budziłem cię kilka razy Rin! - krzyknął kotek.
-Cicho siedź , Kuro!
-Niii-san... - warkną młodszy , ,,o kurde , na serio się wkurzył , w takim razie pozostaje tylko jedno"
-Wiesz Yukio , m-może zechcesz być ,,razem" ze mną w parze na wycieczce do gorących źródeł? I...i zaraz też zrobię co kolację... - wspólne spędzanie czasu z Rinem to jedna z rzeczy które Yukio uwielbia więc jest szansa że się uspokoi ,,ale żeby zmiękł jeszcze tylko jedna rzecz"
-No nie wiem... - mrukną Yukio. ,,Teraz!"
-No już , zgódź się! - posłał mu jeden ze swoich uśmiechów , wtedy Yukio całkowicie zmiękł.
-No dobra.
-Super! - puścił mu oczko. Miał zamiar iść do kuchni.
-Ale... - zatrzymał go głos brata.
-Hmm?
-Wykąpiemy się razem... - postawił warunek , niewidocznie zażenowany tym co powiedział.
-Jasne! Ale po kolacji.
-I odrobisz dzisiaj lekcję.
-Nie żądaj już czegoś tak niemożliwego , Yukio.
-No to chociaż coś przeczytaj.
-No.... - zastanowił się chwilę. - ...dobra , na to się zgodzę. - Jeszcze raz się uśmiechną. - To idę zrobić kolację razem z Ukobach , a ty możesz za ten czas nalać wody , tylko gorącej żeby szybko nie wystygła.


-Ukobach możesz zrobić jeszcze herbaty? - wtedy czajnik zagwizdał a mały potworek zgasił płomienie pod nim , wyciągnął trzy kubki , dwa dla braci i jeden dla siebie , ponieważ uwielbiał herbatę i tylko ją przez cały czas pił. Rin też właśnie kończył nakładać ryż i curry na cztery porcje , ostatnia mniejsza dla Kuro ,,chociaż on już jadł , ale pewnie i tak będzie chciał." Yukio właśnie kończył przygotowywać wodę na  kąpiel i przyszedł do kuchni , usiadł na krześle i w zamyśleniu przyglądał się bratu aż w końcu ten to zauważył. - Co?
-Tak sobie myślę...
-No?
-Że powinieneś nosić różowy fartuszek Nii-san.
-Hę?!
-Tak jak w niektórych rodzinach.
-A zauważyłeś że takie rzeczy noszą tylko kobiety?
-No ale rodziny też.
-Ale tylko żony.
-To znaczy że ty jesteś żoną.
-Jestem facetem.
-Ale gotujesz i sprzątasz a to robią tylko żony , no i jesteśmy rodziną.
-Ech , nie rozumiem twojej logiki , Yukio. - podrapał się w tył głowy. - Ale pewne jest że różowego na pewno nie założę.
-Pamiętam że kiedyś taki nosiłeś.
-Nie przypominaj mi o tym!  - pomachał mu chochlą przed nosem. Wziął wszystkie cztery porcje curry (po dwie na jedną rękę) i postawił na stole , Tak  samo jak Ukobach herbatę. Usiedli wszyscy przy stole , gdy nagle kotek zaczął się rozglądać , podciągając nosem.
-Co jest Kuro?
-Coś brzydko pachnie.
-Nie mów że coś co nie smakuje w moim daniu. - zażartował.
-Nie , to coś innego , dzisiaj z ranna też to czułem i trochę się bałem.
-Bałeś?
-Tak , bo jak poszedłeś , to myślałem że w domu jest ktoś jeszcze.
-Jak to ktoś jeszcze?!
-Nie wiem. Czułe jakby ktoś mnie obserwował.
-Może to jakiś niewidzialny demon się przedostał przez barierę? - zaproponował młodszy Okumura.
-Jeśli tak to ja nie wiem czy to dobry pomysł by dzisiaj spać , może wy idźcie a ja trochę pochodzę i zobaczę czy gdzieś coś się nie kręci. - powiedział Rin.


Głośne chrapanie rozniosło się po pokoju.
-Przypomnij mi Kuro , kto miał iść spać?
-No my.
-A powiedz mi dlaczego nie śpimy?
-Bo Rin zasnął. - gdy reszta kolacji upłynęła w milczeniu , po kąpieli starszy Okumura zwalił się na swoje łóżko i nagle zasnął.
-Oh , rany , co ja z nim mam. - westchnął Yukio. - Dobranoc Kuro. - powiedział , zgasił światło i wyległ się na swoim łóżku.
-Branoc , Yukio.
I tak nastała noc...



Ukobach kończył myć naczynia  dzisiejszej kolacji , gdy nagle lampa w kuchni zaczęła migać i huśtać. Potworek przerwał mycie i nagle poczuł że musi się za siebie obejrzeć , jednak nic tam nie było , więc odwrócił się do wciąż lejącej wody. I wtedy lampa na dobre zgasła a potworek słyszał tylko szum wody , do czasu gdy dołączyło do niej ciche dyszenie. Potworek wiedział już że nie jest sam w kuchnie , sięgnął po przypadkowo na tknięty nóż. I nagle lampka na jedną mili sekundę znów rozbłysła a to co Ukobach wtedy zobaczył przeraziło go do tego stopnia że upuścił nóż i chciał szybko wydostać się z pomieszczenia i pobiec szybko na górę do chłopaków , jednak coś uniosło go w powietrzu , potworek krzyknął nie tylko z przerażenia ale i dlatego że coś wykręciło mu rękę dosłownie łamiąc kość. Jakoś zdołał się wyrwać i schować pod jedną z szafek.
-Masz zostawić Rina - to był głos nastolatki , i czy mógł on należeć do tego czegoś co Ukobach zobaczył?
Lampa się zapaliła a potworek na przeciwnej szafce zobaczył napis wydrapany pazurami. Napis głosił: ,,Precz stąd"




Ciąg dalszy ... ,,wkrótce"








piątek, 12 lutego 2016

Więzy krwi Prolog

-Nee , Oku-chan! Pobawisz się ze mną?~ - spytała , patrząc na niego lśniącymi oczkami. Wspomniany osobnik uśmiechnął się do niej.
-Pewnie Shi-san , a znasz taką zabawę jak berek?
-Um , nie znam , a jak się w to bawi?
-Bardzo prosto , ty uciekasz a ja cię gonię , jak cię łapię wtedy ja uciekam a ty mnie łapiesz.
-Aaa! Więc to tak! No ... to łap mnie Oku-chan - zaczęła biec oddalając się od niego. Chłopak zaczął za nią gonić. Była starsza od niego więc to jasne że była szybsza ,  gdy była dosyć daleko że jej nie zauważył schowała się za jednym z drzew w parku , mały przelatując obok tego drzewa myśląc że ją zgubił zatrzymał się na chwilę.
-Ejjj! Shi-sannnn! Gdzie jes...! - dziewczyna zasłoniła mu dłońmi oczy , i wyszeptała do ucha.
-I kto tu kogo złapał , co? ... Oku-chan? - zapytała gdy chłopiec milczał.
-Shi-san... - wyszeptał.
-Hm? Co jest?
-Czy mogłabyś przestać nazywać mnie ,,Oku-chan"?  - kobieta się zdziwiła.
-A to dlaczego?
-Bo wszyscy bliscy poza bratem nazywają mnie Rin , dlaczego nazywasz mnie inaczej skoro też jesteś mi bliska? - zastanawiała się chwilę nad odpowiedzią , kucnęła przed chłopakiem z poważną miną.
-Dlaczego mam mówić na ciebie Rin skoro inni tak mówią?
-Przecież cię spyta...
-Nie o to mi chodzi. Skoro inni nazywają cię Rin to dlaczego ja mam robić tak samo? Nie uważasz że jeśli ktoś całkiem inaczej cię nazwie to poczujesz że jesteś dla tej osoby wyjątkowy , ponieważ nadała ci całkiem inny od innych oznacznik?
-Co to znaczy oznacznik?
-To znaczy że ktoś widzi cię inaczej od innych , na przykład zwykły pan który przechodzi obok ciebie na ulicy , jeśli się uśmiechasz  widzi w tobie małe , wesołe dziecko , jeśli nie-na odwrót , albo ty widzisz swojego braciszka jako brata który jest mały i płochliwy , ale wiesz że jest dla ciebie cenny i chcesz go chronić. Ja widzę cię jako ,,Oku-chan"-niby małego , ale strasznie miłego , energicznego , żywiołowego i silnego chłopca który jest moim przyjacielem , taki dałam ci oznacznik. Wiesz po czym można też poznać że jesteś dla kogoś cenny?
-Po czym?
-Po brzmieniu głosu tej osoby , gdy wymawia twoje imię.
-Brzmieniu głosu? - chłopak nie wiedział o co chodzi , dziewczyna uśmiechnęła się promiennie.
-Kiedyś zrozumiesz o co mi chodziło Oku-chan...


                                                             KILKA LAT PÓŹNIEJ:
-Rinnn! - podbiegła do niego blondynka - Co robisz?
-O! Shiemi! Próbuję znaleźć kryjówkę , bo Yukino jest wściekły i wszędzie mnie szuka.
-A za co jest zły?
-Aaaa , wiesz ... jakby to ... prowadziłem wojnę z matematycznymi obliczeniami i chciałem wyjść do toalety i prze nieuwagę nadepnąłem na ogon Yukino a ten walną pięścią ze zdziwienia w ogon Kuro który podrapał go po twarzy , wtedy on zrobił łubudu na podłogę i roztrzaskał okulary i teraz goni mnie z pistoletami w dłoni , a to nie tylko to , dzisiaj jeszcze...
-Nii-sannnn! - głos było słychać z oddali,
-Niedobrze! Już nie żyję! Trzymaj się Shiemi! - i pobiiegł dalej...




niedziela, 7 lutego 2016

Wielbiciel cz.1

1 czerwca
Ichigo właśnie wychodził z klatki schodowej. Nie może znowu spóźnić się do pracy bo tym razem mogą go zwolnić. A praca sekretarz jednej z najlepiej funkcjonujących firm jest naprawdę dobra i nie chce jej stracić , długo na to pracował. Co prawda nie jest to jeden z najłatwiejszych przedmiotów ale , jest dobry. Gdy zszedł już na dół zauważył jak coś wystaje z jego skrzynki na listy , i jak zwykle ciekawość u niego jest na pierwszym miejscu. Podszedł i wziął kopertę. Gdy ją otworzył przeczytał zawartość na kartce.....
,, Człowiek posiada zmysły po to by je wykorzystać. Rozum by nie być głupim. Ty też to wykorzystaj wiedząc że jest ktoś , kto o tobie ciągle myśli."
                                                                          H.S
Wiadomość była krótka ale jej wykonawca wyraził się jasno. W pierwszej chwili Ichigo pomyślał że to jakaś pomyłka ale na kopercie wyraźnie było napisane że wiadomość jest zaadresowana do niego. Nie mógł w to uwierzyć. Ktoś do niego napisał. Tylko kto? ....
- O nie ... - właśnie zdał sobie sprawę że skoro wiadomość przyszła tutaj to znaczy że ten ktoś zna jego adres zamieszkania. Zaczął się bać. A co jeśli to jakiś świr , czy najprędzej świruska. Właśnie .... nie wiedział nawet czy napisał to facet czy kobieta. Były tylko te inicjały ; H.S . Coś mu świtało ,  wydawało mu się że gdzieś już widział ten podpis. Tylko  gdzie? Nie dane było mu o tym długo rozmyślać , bo usłyszał dzwonek telefonu oznaczającego że ktoś do niego dzwoni. Nie patrząc na wyświetlacz odebrał.
- Halo.
- Gdzie jesteś? - słysząc bardzo dobrze znany mu głos trochę się zlękł. Dzwonił jego szef. Ma przechlapane.
- Hichigo-sama , przepraszam , spóźnię się bo coś mnie zatrzymało.
- Powiedz mi co było ważniejsze od pracy? - warkną rozmówca. I co miał mu powiedzieć? Prawdę? Chyba tak , bo kłamstwo na nic się zda w przypadku albinosa. I jeszcze jest to że bał się go. Nie jego wyglądu tylko tego jego groźnego wzroku gdy coś mu się nie podobało oraz tego zimnego tonu głosu.
- No ...bo .... ja....... no .....
- No wyduś to z siebie.
- No bo dostałem jakiś list zaadresowany do mnie , a przecież Hichigo-sama wie że jestem strasznie ciekawski - ,,ciekawski tylko jeśli chodzi o listy" dodał w myślach. - A nadawcy nie znam bo się nie podpisał.
- Nie podpisał? Nie zostawił niczego? - i właśnie nie lubił szefa za to że wtyka się w jego prywatne sprawy , nikogo innego tylko niego , a przecież nie jest jego ojcem żeby wiedzieć o nim wszystko. Nie rozumiał go , i tak mu to się nie przyda i nie ma to związku z jego pracą.
- Zostawił tylko inicjały , ale po co to szefowi wiedzieć?
- Przyjdź do pracy , to jedyne co powinieneś wiedzieć. - jego pracodawca rozłączył się nie udzielając odpowiedz na zadane przez niego pytanie.

2 czerwca

,, Wiesz po co istnieją takie miejsca jak biblioteka? By ludzie pobierali z niej wiedzę. Przechodząc przez półki ,, Sen Nocy Letniej".
                                          H.S
PS. 16:50

Trochę pomyślał i w końcu postanowił że według wskazówek zawartych w wiadomości pójdzie do najbliższej biblioteki. Popatrzył jeszcze na zegarek. 16:40. Dzisiaj szef dał mu wolne od pracy więc postanowił jakoś zająć swój czas.  W tym celu wrócił do swojego mieszkania , wyciągną z szafy czarną koszule z rękawem i małym wycięciem w kształcie trójkąta (oczywiście podwiną sy rękawy , bo gorąco na zewnątrz)  , czarne dżinsy z srebrnym łańcuchem i adidasy z nadrukiem z Nick. Wziął sy jeszcze swoją białą torbę i przewiesił sobie przez ramię na ukos i mógł iść.
.
Do biblioteki nie miał daleko , 10 minut i już był na miejscu tak jak panował. Teraz tylko odszukać dział poetycki i wiersz Szekspira. Nie szukał go długo musiał tylko teraz poszukać ...
- Sen...sen...sen...se..O jest. - już dotkną palcami kawałek niebieskiej okładki gdy ktoś w tym samym momencie ją złapał. Zaskoczony popatrzył na osobę obok niego. I w tym momencie przeszedł go dreszcz strachu. - Hi ... Hichigo-sama? Co pan tu robi? - powiedział cicho.
- A po co się idzie do biblioteki? By pobierać z niej wiedzę. - znowu zauważył u niego ten kpiący uśmiech i znowu następny dreszcz. Opuścił swoją rękę by pozwolić swojemu szefowi wziąć książkę. - A ty po co tu jesteś? - zmyślony zastanawiał się czy powiedzieć prawdę ale ... może choć raz uda mu się kłamstwo.
- Po to samo co pan.
- Czyli?
- Przyszedłem poczytać. - odpowiedział cicho. Nagle albinos chwycił jego rękę i wręczył mu niebieską książkę do ręki.
- Trzymaj. Chyba tą chciałeś co nie? - on tylko pokiwał głową.
- A ... pan? Przecież też chciał tą książkę.
- Znajdę sobie inną. I ... Ichigo ... - jego imię wypowiedziane przez albinosa wydawało się jakieś dziwne , ale nie w negatywny sposób  , wręcz przeciwnie. - ... jesteśmy po pracy , nie musisz zwracać się do mnie oficjalnie znamy się od dwóch lat i wiemy o sobie wszystko - ,,pan wie o mnie , ja nic nie wiem o panu " powiedział w myślach. - Więc mów do mnie po imieniu. - przełykając gulkę w gardle i spróbował ..
- Hichigo-san? - spytał niepewnie. Albinos pokręcił przecząco głową. - Shirosaki-san? - spróbował , albinos tylko się uśmiechną , ale nie w kpiący uśmiech , ten był normalny ... ciepły. A on aż z wrażenia otworzył buzię.
- Wystarczy Shiro.
- Shiro-san...
- Nie , nie - pokręcił głową i powiedział stanowczo. - Shiro. - dał nacisk na to słowo. Ichigo opuścił głowę patrząc w podłogę , miał mówić tak spoufale do swojego szefa? Co z tego że po pracy , tak nie pasowało. Mimo tego spróbował.
- Shiro. - albinos znowu się uśmiechną .... ,,jeszcze cieplej" pomyślał.
- Właśnie tak. A teraz powiedz mi ... po co tu naprawdę przyszedłeś. - wiedział to! Po prostu wiedział że przed nim nic nie ukryje. I co teraz? Chyba musi mu to pokazać. Sięgną do swojej torby , czując na sobie wzrok jego szefa , wyciągną kartkę z wiadomością i podał ją jemu. Gdy albinos to przeczytał uśmiechną się wrednie.
- Ohoooo , masz cichego wielbiciela? - uniósł brew. Kurosaki zarumienił się i zażenowany odpowiedział.
- Nie prawda , adresat musiał pomylić imiona i źle trafił.
- Mimo tego przyszedłeś tu według wskazówek listu. - to prawda , ale co go podkusiło? Chyba tylko....
- Wie sze.. - zatrzymał się widząc groźny wzrok albinosa , poprawił się. - Wiesz Shiro że jestem strasznie ciekawski.
- Jeśli chodzi o listy , prawda? - on naprawdę wiedział o nim wszystko.
- Prawda. - nastała nieznośna dla niego cisza , czół na sobie ciągle wzrok albinosa który go przeszywał , właściwie zdał sy sprawę że po raz pierwszy widzi go normalnie ubranym. Czarna , skórzana kurtka , biały podkoszulek , czarne rurki , eleganckie buty ,,nietypowe połączenie" pomyślał po obejrzeniu ubioru i chyba się zagapił bo jego szef zaczął machać mu ręką przed oczami , chcąc go obudzić. Przez to podskoczył w miejscu przyciskając książkę do piersi. - Przepraszm - powiedział - myśllałem o czymś.
- O czym.
- Nieważne. - ukłonił się , tak dla kultury i chciał odejść. - Ja już pójdę , do zobaczenia. - gdy odchodził czuł na sobie badawczy wzrok albinosa , czuł się z tym nieswojo , dziwnie. Na zakręcie wpadł na kolejną osobę , która walnęła głowa w jego pierś.
- Ała. - rozmasowała sobie bolącą część ciała.
- Inoue? - popatrzyła wyżej.
- Kurosaki-kun. - uśmiechnęła się , on też odwzajemnił ten uśmiech.
- Co tu robisz?
- Chciałam wypożyczyć książkę. - powiedziała rumieniąc się trochę , czego on nawet nie zauważył. - Widzę że też coś wziąłeś. - wskazała na niebieską książkę.
- A to? - uniósł ją do góry. - Tak , czasami trzeba coś ,,przeczytać".
- Mogę zobaczyć? - podał jej książkę. Ona ją tylko obejrzała z każdej strony nie zaglądając do środka. - ,,Sen nocy letniej" , nie wiedziałam że lubisz Szekspira. - oddała mu ja.
- Też nie wiedziałem że go lubię. - mrukną.
- Mówiłeś coś Kurosaki-kun?
- Nie nic. Inoue wybacz ale śpieszę się. Kiedy indziej pogadamy , cześć. -podbiegł szybko do lady bibliotekarki , by wypożyczyć daną książkę. Gdy wybiegł nią przez drzwi wypadła z niej koperta. Od razu zorientował się cc to jest i podniósł ją chcąc przeczyatć.

,, Pisaniem do ciebie , chcę  z tobą pogadać Choć raz w Miesiącu. Znam ciebie , ty mnie też. H.S pomyśl. Jestem zawsze blisko ciebie. "
                                                                                                                           H.S
PS. Twe odpowiedzi znaleźdz mogę tylko przy ,,Śmierć Masaki". 
(napisz odpowiedż tutaj) -> 

Więc che z nim pogadać? , nie ma sprawy. Może w końcu ujawni się jego tożsamość. Wyciągną z torby czerwony długopis i napisał :

,, Chcesz rozmawiać.
Dobrze.
Ale chcę chociaż wiedzieć.
z kim mam do czynienia?
Jesteś zawsze blisko mnie - mówisz.
Kobieta czy mężczyzna? chcę wiedzieć.
Daj wskazówkę.
H.S to twoje imię i nazwisko. Spróbuję pomyśleć.
Nic nie obiecuję.
Choć na początku się przestraszyłem myśląc kim jesteś. 
Teraz chyba sam nie wiem. odpowiedz. Czy bać się ciebie czy nie?"

                                                                     I.K

Gdy skończył schował ponownie w kopertę. ,,Śmierć Masaki" wiedział o co chodzi. Miejsce gdzie zmarłą jego matka , to rzeka jest kawałek ale myślał że dojdzie. Tylko skąd wiedział o tym nieznajomy?
.
Popatrzył na płynąca rzekę. Przypomniało mu się kilka sytuacji z nią związanych. Jedną pamiętał bardzo dobrze.

,, Siedział z podkulonymi nogami na trawie obserwując jak zawsze płynącą wodę. Zawsze się w nią tak wpatrywał. Prawie codziennie od dziewięciu lat. Tutaj ona zginęła właśnie dziewięć lat temu. Poczuł rękę na ramieniu ale nie zwrócił na to uwagi. Przynajmniej do puki nieznajomy się nie odezwał.
- Co tutaj robisz. - spytał i dosiadł się do niego. - O tej porze dzieci powinny być w domach.  - prychną gdy to usłyszał , i w końcu podniósł głowę by zobaczyć z kim ma do czynienia. Osoba siedząca obok niego miała nienaturalnie białą skórę nawet jak na albinosa , no i jeszcze te czarne białka oczne oraz złote tęczówki , pierwszy raz widzi kogoś o takim wyglądzie. -  To odpowiesz mi? - spytał ponownie nieznajomy patrząc na niego. Ichigo pokręcił głową i odwrócił ją w stronę rzeki. Nagle nabrała go chęć wygarnięcia wszystkiego nieznajomemu. I zrobiłby to nie myśląc za wiele..
- Siedzę.
- Dlaczego?
- Mam swoje powody.
- Więc może mi je wyjawisz. - zaproponował.
- Nawet cię nie znam. 
- Szef firmy elektroniczne-AGD , Hichigo Shirosaki. Teraz już mnie znasz , więc? - powiedział wyciągając do niego dłoń , zaskoczony taką odpowiedział podał mu swoją dłoń.
- Kurosaki Ichigo.
- Ichigo? - wiedział , po prostu każdy musi się przyczepić do jego imienia. - Uroczo.
- Wcale nie. - powiedział stanowczo. - Dlaczego każdy się tego czepia - mrukną. Albinos zaśmiał się ale nie skomentował. Ichigo odwrócił głowę w drugą stronę. Zastanawiał się czy odpowiedzieć , ale pomyślał że wygadać się obcemu człowiekowi będzie lepiej dla niego , przynajmniej nie będzie tego dusić w sobie. - Tutaj zmarła moja matka - powiedział patrząc ciągle na rzekę. - W wypadu. Miałem wtedy dziewięć lat i zostałem sam z ojcem i dwoma siostrami. Od tamtej pory chodzę tu codziennie...
- Wiem. - przerwał mu wypowiedź. - Widziałem cię tu zawsze.
- Jak to? - popatrzył na niego oniemiały , jakiś koleś go obserwował a on go nawet nie zauważał. - Od kiedy?
- Od początku. Gdy ty prawdopodobnie miałeś dziewięć lat ja kończyłem czternaście. Widziałem cię tu codziennie bo tą drogą wracam do swojego domu. Ty mnie nie zauważałeś , ja ciebie tak. Chciałem nawet podejść i się o coś zapytać.
- O co takiego?
- Co ty na to , by zacząć pracować jako sekretarz w moim biurze? "

Od tamtej pory minęły dwa lata i tyle się znają , oficjalnie bo albinos kojarzył go wcześniej. Wciąż dudni mu to jak się przedstawił. ,,Szef firmy elektronicznej-AGD , Hichigo Shirosaki.".... Hichigo Shirosaki .... nagle zapaliła mu się zielona lampka.
- Zara , zaraz , to chyba niemożliwe co nie? - popatrzył na wiadomość by się upewnić. Hichigo Shirosaki . H.S. - Nie , to niemożliwe. - pomyślał. - To na pewno tylko przypadek  - zapewniał się. - Na pewno przypadek. - westchną , nie chciał już tu być. Zostawił kopertę na trawie myśląc że adresat wiadomości ją weźmie. - I miał rację.
*
Później przez cały czas przychodziły i odchodziły listy.
*
3 czerwca
,,Z kim masz do czynienia? Chyba już się domyślasz. Po pójściu nad rzekę , prawda? Mężczyzna , ale nie przestrasz się. Wskazówkę mam ci dać? Biblioteka podpowiem. Co to za pytanie? Nie musisz się mnie bać. Nic ci nigdy nie zrobiłem oprócz tego że pomogłem."
                                                                                                                                    H.S
,, Nie rozumiem , nie domyśliłem się. Nie przestraszyłem się tylko zdziwiłem  , a to jest różnica. Mówisz biblioteka ale ja spotkałem tam dwie osoby którymi na pewno nie jesteś ty. Nie bać się -tak myślałem. Pomogłeś w jakim sensie? "

                                                                                                                                   I.K
 5 lipca
,, Powiem - kłamiesz. Dobrze wiem że się domyślasz. Zdziwiłeś - mogłem się domyślić. Skąd wiesz że mnie tam nie widziałeś byłem wtedy bardzo blisko ciebie. Pomogłem , i to dużo razy , na razie nie powiem jak bo wtedy będziesz wiedział kim jestem. A nie chce by to cię zszokowało lub wzbudziło w tobie obrzydzenie.  Ale myślę że niedługo się dowiesz. 
                                                                                                                                    H.S

,, Widzę że dobrze mnie znasz skoro wiesz że kłamię. Byłeś bardzo blisko? Nie mów tak.-.- Nie lubię jak ktoś tak mówi do mnie. Rozumiem że nie chcesz powiedzieć ale o moją reakcję nie musisz się bać , nie jestem rasistą anie nie wzbudza to we mnie takich uczuć. Mam nadzieję że to ,,niedługo" przybędzie szybko , bo jestem ciekawski."
                                                                                                                                   I.K
2 sierpnia
,,Dlaczego nie mówić? Nie lubisz jak ludzie mówią o tobie dobre rzeczy? Ja mogę mówić ci cały czas że jesteś piękny , seksowny , masz ładne włosy , ślicznie się rumienisz , pociągający , masz urocze imię , a twoje oczy są najpiękniejszym widokiem jakim widziałem , brakuje do nich tylko twojego uśmiechu , ciepłego uśmiechu z rumieńcami na policzkach , takiego chcę cię zobaczyć. Dzięki że mnie uprzedziłeś ,to znaczy że jest szansa dla nas dwoje? To ,,niedługo" już nadchodzi. :)."
                                                                                                                             H.S
,,Skończ! Jeśli chcesz wiedzieć to ja się nie uśmiecham często więc nie wiem czy mnie w ogóle zobaczysz ale... jest dla  ciebie szansa , oczywiście tylko wtedy  gdy cię poznam. Niedługo..."
                                                                                                                                  I.K
22 marzec
,, Wybacz że długo mnie nie było , wyjechałem , nie ważne gdzie. Wracając do poprzedniego tematu. Gdyby się spotkamy to chyba będziesz musiał mnie walić po głowie bym tego  nie mówił bo ja , nie zamierzam przestać. ;) Jak w pierwszej wiadomości tak teraz powiem ci że jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie. ,,Niedługo...". " 
                                                                                                                          H.S
,, W porządku nie gniewam się. Masz rację , już szykuję młotek w razie czego :) Ja nie mogę powiedzieć tego o tobie bo nie wiem kim jesteś , nie gniewaj się. Ale mogę cię pocieszyć jedynie faktem że cię polubiłem. ,, Niedługo..."
                                                                                                                          I.K
 5 kwietnia
,, Kwitnące pąki wiśni to oznaka delikatności. Delikatny jest ten co szanuje , a brutalność to oznaka zazdrości. Mówię - ,,jestem zazdrosny" , a o co? O pewną rudą kobietę która ma lepszy kontakt z tobą , niż żebym ja miał, o to jestem zazdrosny.
                                                                                                               H.S
PS. Pełnia Księżyca.

Kolejna wiadomość. Wygląda na to że rzeczywiście ma cichego wielbiciela. I znowu w w tekście podano miejsce i czas. Tylko nie wiedział po co tam pójść skoro i tak nie dowie się kim jest osoba z którą pisze , a nie powinien. Westchną męczeński.
- Ciekawe kiedy to się skończy? - zapytał sam siebie. Sprawdził jeszcze którego dnia ma być ta pełnia. - Już dzisiaj?! - zaskoczony patrzył na kalendarz w komputerze. Dokładnie o godzinie 22:04:26. Zobaczył jeszcze która godzina na zegarku. 14:39 , jest jeszcze dużo czasu do nocy.

PÓŹNIEJ......

Powoli zakładał na siebie świeżą , szarą koszulę , granatowy sweter z suwakiem i tego samego koloru dresy , nałożył jeszcze trampki i słuchawki na uszy. Jak na późną porę to jest strasznie ciepło , może to dlatego że jest kwiecień. Włączył muzykę w telefonie i do jego uszu obiegła melodia znanego mu zespołu ,,The Script" Prawie wszystkie piosenki jakich słuchał pochodziły z Europy , muzyka z tąd nie za bardzo przypadłą mu do gustu. A oprócz The Script słucha jeszcze innych ,  np. One Republic , Imagime Dragons , 5 Secends , Bastille i jeszcze więcej ale są jego ulubione.
Także wyszedł ze swojego mieszkania i skierował się do parku. Nie bał się iść tam w nocy bo wiedział że zrobiono już tam ognisko na które każdy może przyjść. Co roku tak jest. Ale on przecież i tak nie idzie tam po to. Może to ten dzień i w końcu spotka się ze swoim wielbicielem?
- Żeby to było możliwe - prychną cicho. Przecież tajemniczy ktoś nie ujawnił się od tak dawna to dlaczego teraz nagle miałby wyjść z ukrycia? W listach pisał ,,Niedługo ... " ale to niedługo chyba nie nadejdzie. Upłynął prawie rok a oni pisali ze sobą tylko pięć razy , a to dość mało jak na taki okres czasu. Bardzo mało. Ale swojej ciekawości nigdy nie przezwycięży i , i tak uda się tam gdzie kazał mu się zjawić nieznajomy.