Lotnisko w Tokyo było strasznie tłoczne , trudno się było przepchać przez tłumy ludzi , ale jakoś mu się udało dojść do wyjścia , ale widocznie po drodze zgubiły się tamte obiboki. Więc musiał się wrócić znowu przeciskając się przez ogromne mrowisko. Nie jest to łatwe jak się zdaje , jeszcze do tego jest mały a raz wpadł nawet na ogromnego murzyna , zaśmiał się , kojarzyło mu się to z aż trzema osobami.
-Teee-chaaaannn! - zawołał ktoś z tyłu. Była to brunetka o złotych oczach.
Złapała go za ramię i zaczęła głośno sapać po biegu jaki przeszła szukając go. -Nie znikaj tak nam z oczy. Co my byśmy bez ciebie tu zrobili. Pamiętaj że jesteśmy tu pierwszy raz a w tak wielkim mieście łatwo się zgubić! - wytknęła mu palca.
-Allen-chan zauważ że mówisz w zdaniu ,,my" a ja widzę tu tylko ciebie a gdzie reszta? - powiedział błękitnooki.
-Co?! - rozejrzała się wokół. - rzeczywiście masz rację musieli mi gdzieś zwiać.
-Albo to ty ich zostawiłaś w tyle....Spójrz. - wskazał kierunek za nią. Obkręciła się i zobaczyła biegnącą w ich stronę dwóch chłopaków , zdyszanych także po biegu. Jeden czarnowłosy z równie czarnymi oczami , drugi niższy od niego blondynek o błękitnych oczach.*
-Cholera Rai! Wiesz jak trudno było was znaleźć?! - krzyknął blondyn.
-To nie moja wina że jesteście bardziej powolni od ślimaków. - uśmiechnęła się kpiąco.
-Powtórz to jeszcze raz a nie ręczę za siebie. - warknął i poczuł mocne uderzenie w tył głowy i mocny ból po fakcie.
-Max , uspokój się. - niebiesko włosy był z lekka zirytowany. Westchnął. - Wiedziałem żę to będzie zły pomysł byście ze mną przylecieli.
-Chyba mówisz o nim. - powiedział czarnowłosy.
-I ty przeciwko mnie Brutusie?! - zapłakał załamany blondyn. - No nieee! Takich przyjaciół to ja dziękuję! - fuknął i odwrócił się obrażony.
♦♦♦
Siedział w biurze i ... się nudził , pierwszy raz od dawna przyszedł sprawdzić jak sobie radzą jego podwładni a tu nic , nul , zero , no oprócz sterty papierkowej roboty do uzupełnienia , gdyby wiedział że tak będzie to dalej siedziałby w domu ale tam też tak samo. Usłyszał pukanie do drzwi. - Wejść. - powiedział znudzonym głosem. Do pomieszczenia wszedł młody policjant z stertą kolejnych papierów , świetnie po prostu , jeszcze sobie rękę nadwyręży od tego.
-Aomine-sama , przyniosłem następne raporty. - powiedział grzecznie i ułożył plik papieru na reszcie stosu. Po czym ukłonił się i wyszedł. Daiki westchnął.
-Eh , niech się coś zacznie dziać.
♦♦♦
Kuroko pierwszy raz gdy szedł ulicą przyciągał taką uwagę... po jego lewej szła niesamowita piękność o złotych oczach , za nim dwie inne osoby - blondyn żywo coś mówiący wyróżniający się wyglądem i wysoki szatyn ubrany jak arystokrata , wszyscy troje o ponad przeciętnej urodzie. Chociaż ludzie patrzyli także na niego , no cóż ... niebiesko włosy nie jest już taki niezauważalny jak był kiedyś , przez te trzy lata bardzo się zmienił , można powiedzieć że to już nie ten sam on ale ciągle ,,on." Eh , sam nie wie jak to sformułować po prostu się zmienił jego zachowanie , był bardziej otwarty nie tak jak kiedyś kiedy mówił prosto z mostu co sądzi , bardziej uważny po części myślący więcej o uczuciach innych i częściej się uśmiechający , jego oczy nie były już taką niekończącą się głębią , były bardziej pełne życia , pełne iskierek , pełne szczęścia , pełne uczuć które łatwiej dzięki temu było łatwiej odczytać z jego twarzy , jego głos też teraz wiele wyrażał - zupełnie jak nie on ale ta sama osoba.
-Właśnie coś sobie przypomniałam Te-chan. - poparzyła na niego
-Co takiego Allen-chan? -spytał zaciekawiony. chłopaki też zaczęli się przysłuchiwać.
-No bo przecież jesteśmy w Japoni a to przecież sama stolica A&M! To możeeee , - przeciągnęła słowo. - Może poszlibyśmy tak teraz na chwilkę do jakiegoś takiego właśnie sklepy , tak na chwilę bo chciałabym sy kupić jedną figurkę z Naruto , neee , co ty na to? - powiedziała niewinnym głosikiem. Chłopak udał że się zamyśla.
-Okej , dobra , niech będzie. - powiedział z uśmiechem.
-Kuroko , wiesz bo ja nie bardzo chcę tam iść , do tego sklepu co idziecie nie ma gdzieś bliżej jakiejś kawiarni? - Tetsuya znowu na chwilę się zamyślił.
-No raczej jednaa jest , akurat na przeciwko ... Ooo widzisz to ta - pokazał mu gdy już się zatrzymali przed jednym z większych sklepów A&M. - Max , chcesz iść z Jackiem? - zwrócił się do blondyna. (,,Dżakiem" się czyta , żeby nikt tylko to z polskim imieniem mi tu nie pomylił ;* ) Ten zanim coś powiedział został już porwany przez czarnowłosego , usłyszeli jeszcze coś w rodzaju ,,Przecież się jeszcze nie zgodziłem!" I weszli do sklepu. Allen od razu dorwała się do pułki z figurkami i zaczęła przeglądać. Kuroko stał za nią. Jednak nagle zobaczyła coś przez co jej oczy zaświeciły się jeszcze bardziej , i aż doskoczyła do oddzielonej szybką jednej figurki.
Wyjęła ją i zaczęła patrzeć z uwielbieniem i dotykać we wszystkich możliwych miejscach , jednak coś chyba poszło nie tak bo nagłe odpadła figurce głowa a nawet tam jeszcze nie ruszała i właśnie w tym momencie przechodziła sprzedawczyni.
-Co pani zrobiła?!!! - krzyknęła.
♦♦♦
Aomine się tak nudziło żę w końcu ruszył tyłek i wyszedł się przejść po posterunku , gdy nagłe rozeszło się dzwonienie telefonu który odebrał posterunkowy.
-Miejski posterunek policji , słucham ... proszę się uspokoić ... rozumiem ... gdzie to jest? ... - mężczyzna zapisał coś na kartce. - Zaraz kogoś tam przyślemy. - po tych słowach się rozłączył. Podszedł do niego inny policjant.
-O co chodzi?
-Jakiś idiota nie chce zapłacić za zepsutą figurkę w sklepie , poszedł byś to sprawdzić?
-Ja pójdę. - usłyszeli głos Daikiego. Nudził mu się a wreszcie się coś ciekawego dzieje. - Gdzie to jest? - posterunkowy wręczył mu kartkę na której pisał zapewne adres , odebrał ją i spojrzał na adres , to 10 minut drogi pieszo. Ruszył więc bez słowa z komendy.
10 minut później...
Wszedł właśnie do sklepu , i staną w miejscu gdy usłyszał wrzaski. Dwie kobiety -jakaś brunetka i najwyraźniej sklepowa w fartuchu.
-Nie zapłacę za coś czego nie zepsułam!
-Ale to pani to trzymała w ręku ostatnia!
-Ale to nie ja!
-Owszem pani , musi pani zapłacić te 2 000 jenów!
-Ileee?!! Chyba pani żartuje , za tą podróbę?!
-To nie żadna podróba tylko oryginalna figurka Świątecznego Naruto! Na całym świecie jest takich tylko 10!
-Pfff! To podróba! Oryginał by się nie zepsuł , nie zna się pani!
-Proszę zapłacić! Zawiadomiłam już policję!
-A co mnie pani tu policją straszy! Niech mi tylko tu przyjdzie to wsadzę mu ten kawałek plastiku w tyłek!
-Już mówiłam! To oryginał! - Daiki przyglądał się tej kłótni przez chwilę po czym głośno odchrząknął by zwrócić na siebie uwagę. Obie spojrzały na niego. Brunetka z mordem w oczach a druga z triumfem na twarzy , ta druga pewnie myślała że wszystko pójdzie po jej myśli , niestety Aomine nie był takim idiotą jak reszta tamtej ferajny. Sprzedawczyni podeszła do niego w podskokach. - Jak dobrze że pan jest , ta kobieta - wskazała na brunetkę. - Nie chce zapłacić za szkody jakie wyrządziła. Ta figurka to oryginał i dużo kosztuje. - zaczęła znów to samo tłumaczyć.
-Ale to nie ja!!! Matkoo...! O wiem! - nagle na coś wpadła. - Mój brat może to potwierdzić , był tu przy tym.
-A gdzie on jest? - spytał Daiki.
-Pewnie gdzieś tutaj , Teeee-channnnn! - zawołała. Usłyszeli tupot stup a później wyłaniającą się zza półek sklepowych postać. Właśnie wtedy Aomine całkiem zamarł w miejscu , patrząc się na przybysza. On go chyba jeszcze nie zauważył.
-Co jest Allen-chan? - spytał.
-Wyjaśnił temu panu całą sytuację. - Pokazała na granatowookiego. Wtedy właśnie Kuroko na niego spojrzał ich spojrzenie się spotkały i Daiki widział już że Tetsuya się bardzo zmienił. W końcu coś z siebie wydusił.
-Tetsu! Co ty... - chciał zapytać ,,co ty tu robisz" ale nie było to teraz na miejscu.
-O! Aomine! Jak dobrze cię widzieć! - uśmiechnął się rozbrajająco.:
-Te-chan , skąd masz tą piłkę? - wskazała na rzecz w jego lewej ręce.
-A , to? Wziąłem z jakiegoś Costplayu. Ale co ważniejsze teraz. - znów spojrzał na Aomine a później na sprzedawczyni. - Po pierwsze droga Pani : moja siostra nawet nie tknęła tej oderwanej głowy więc ktoś wcześniej musiał ją zepsuć , po drugie : to jest naprawdę podróba. Czy to pani wystarczy.
-Nie! Pan jest jej bratem więc może pan kłamać! I to nie jest podróba.
-Mam udowodnić pani że to nie jest oryginał?
-A proszę bardzo , tylko nich pan jej nie rozwali.
-Allen-chan podaj mi figurkę. - powiedział już z lekka zdenerwowany ciągłymi piskami kobiety. Raito mu ją podała. Kuroko rozejrzał się po sklepie i w końcu znalazł na jakiejś wystawie lupę , wziął ją i przytkał do spodu figurki. - Czy taki napis ,,MADE IN CHINA" coś pani mówi? Jest tak mały że trudno go byłoby znaleźć bez lupy , ale sprawdzanie towaru było chyba pani zadaniem? - kobieta na chwilę zamilkła , najwyraźniej zawstydzona. Aomine prawie że parskną na to ,,a była taka pewna siebie" pomyślał.
-T-to nie zmienia faktu że musicie zapłacić.
-Za podróbę 2 000 jenów? - powiedział z kpiną Tetsuya.
-To nie ode mnie zależy a od kierowniczki , a skoro taka cena , to tak , za tą podróbę. - jej szczęście nie trwało jednak długo.
-Hmm , a czy w sklepie są zamontowane kamery? - spytał Daiki.
-No tak , są , zaraz za ladą , proszę. - poszedł za nią. Poszperał trochę na nagraniu i w końcu , znalazł jakieś dziecko bawiące się tą samą figurką , bierze ją do buzi i odrywa głowę.
-To chyba już wszystko wyjaśnia , prawda? - zwrócił się do kobiety która także to oglądała. - A wszystko to przez pani niekompetencję , zamiast oskarżać kogoś na początek niech sprawdzi pani wszystkie możliwości. - wstał z krzesła i wyszedł razem z Allen i Kuroko zostawiając wmurowaną kobietę samej sobie. Zatrzymał się na chwilę , oni także. - No to mamy teraz dużo do pogadania , Tetsu...
-Na to wygląda , Aomine. - znów się uśmiechnął.
-Zaraz , Te-chan! Musimy się wrócić , zostawiliśmy przecież Jacka i Maxa! - pociągnęła go z powrotem w stronę sklepu zostawiając Aomine samego.
-Wybacz Aomine! Spotkajmy się wieczorem w parku! - rzucił jeszcze i zniknęli mu z oczu
![]() |
| MAX JONS |
![]() |
| JACK LIHTA |
See you next!



Ekhm... A więc wiem że spóźniony komentarz ale cóż :P opowiadanie genialne mam nadzieje że mimo wszystko wrócisz do kontynuacji ;) z chęcią przeczytam
OdpowiedzUsuńPozdrowionka