[...] Zabiły dzwony , usłyszałem to choć stałem w jako takiej jeszcze odległości od kościoła.
Jeden krok
Serce zaczęło szybciej bić. Kto by pomyślał że to się tak skończy? Kto normalny ... przy zdrowym rozsądku ... by się na to zgodził? Nikt ... więc dlaczego ja się zgodziłem? Ach , no tak ... nikt nie uważa mnie za normalnego , przecież jestem ... jak to ujęli inni ... ,,słodkim psycholkiem" , a raczej on tak ujął , w dość niezręcznej sytuacji (*///.///*)
Drugi krok
Jestem szaleńcem! Naprawdę , jak mogłem popełnić taką ...piękną... pomyłkę?! Taką , jaką jest miłość. Przecież ja nie miałem prawa kochać ani być kochanym , dosłownie kochanym (*///.///*)
Trzeci krok
-Zamierzasz się tak guzdrać do końca? - usłyszałem za sobą głos i aż podskoczyłem - W takim tępię dojdziesz tam na Boże Narodzenie.
-Akurat dwa dni do gwiazdki , to nie tak daleko. - mruknąłem. Shiki popatrzył na mnie jak na debila , no fakt , faktem , ale bardzo się zmieniłem od czasów gdy byłem bezwzględnym informatorem. Poznałem wiele uczuć których on mnie nauczył.
Wziąłem głęboki wdech i przyśpieszyłem kroki. Szybko doszedłem do wielki , mosiężnych drzwi kościelnych.
I tu się zawahałem , miałem się pokazać się w sukience wszystkim innym! Ja , Orichara Izaya , jedna z najgroźniejszych osób w Japonii albo i całym świecie!
-Och , daj spokój , przecież nie raz ubierałeś się w kiecki.
-Ale to było na powodzenie zlecenia ,,to" - wskazałem prosto na drzwi kościoła. - jest całkiem inna sytuacja.
-Jeśli będziesz tak ględził po weselu to nie wiem jak Shizuo z tobą wytrzyma.
-Dobra!Dobra! - poddałem się. - Już je otwieram!
Wtedy zaczęła grać muzyka a wszystkie oczy zwróciły się w moim kierunku. Zarumieniony i zażenowany ja szedłem ciągle na przód a za mną Shiki , gdy ja już stałem przed księdzem , on podszedł do reszty drób. Gdy muzyka ustała , ksiądz zaczął mówić.
-Zebraliśmy się tu dziś by połączyć węzłem małżeńskim tę oto dwójkę młodych ludzi... - i na tym etapie przestałem go słuchać.
Zacząłem myśleć o wszystkim co się działo do tej pory , walki , gonitwy po mieście , wspólna misja , nieznane miejsca a do tego doszło mnóstwo nowych dla mnie uczuć.
Kocham ludzi , ale nie w sensie że ich szczególnie lubię , nie jestem szaleńcem za którego mnie wszyscy mają , a przynajmniej nie teraz , czytałem dużo książek psychologicznych , znam pięć języków - w tym łaciński , i jestem Informatorem Ikebukuro , niebezpiecznym człowiekiem ...a przynajmniej tak uważa większość... o demonicznych oczach. Tylko kilka osób dostrzega we mnie te dobre cechy , a szczególnie Shizuo , chociaż moja sekretarka stała się jakby łagodniejsza dla mnie.
I ja się mieniłem odkąd Heiwajima zmienił do mnie nastawienie , kto by pomyślał że ma on swoją mroczną stronę?
Moje rozmyślania przerwało szturchnięcie mnie w łokieć. Zauważyłem że nadeszła ostatnia część mszy. Założyliśmy sobie obrączki i złapaliśmy się za ręce , ja zarumienionu , on z triumfem na twarzy jakby wygrał wojnę.
-Czy ty Shizuo Heiwjima bierzesz za żonę Oricharę Izayę?
-Tak.
-Czy ty Orichara Izayio bierzesz za męża Shizuo Heiwajima?
-Tak.
-Na mocy nadanego mi prawa ogłaszam was mężem i żoną. ..... Możesz go pocałować - szepnął jeszcze ksiądz.
Wtedy blondyn pociągnął mnie za kark i połączył nas w głębokim pocałunku , a ja zaciskałem ręce na jego ubiorze zaczerwieniony. Mogłem się go tylko desperacko trzymać............
A teraz , opowiem wam wszystko od początku aż do tego ,,przyjemnego" momentu na ile starczy mi jeszcze sił i oddech ....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz