środa, 21 września 2016

WSTĘP Do Sagi Shizaya


[...] Zabiły dzwony , usłyszałem to choć stałem w jako takiej jeszcze odległości od kościoła.

Jeden krok

Serce zaczęło szybciej bić. Kto by pomyślał że to się tak skończy? Kto normalny ... przy zdrowym rozsądku ... by się na to zgodził? Nikt ... więc dlaczego ja się zgodziłem? Ach , no tak ... nikt nie uważa mnie za normalnego , przecież jestem ... jak to ujęli inni ... ,,słodkim psycholkiem" , a raczej on tak ujął , w dość niezręcznej sytuacji     (*///.///*)

Drugi krok

Jestem szaleńcem! Naprawdę , jak mogłem popełnić taką ...piękną... pomyłkę?! Taką , jaką jest miłość. Przecież ja nie miałem prawa kochać ani być kochanym , dosłownie kochanym (*///.///*)

Trzeci krok

-Zamierzasz się tak guzdrać do końca? - usłyszałem za sobą głos i aż podskoczyłem - W takim tępię dojdziesz tam na Boże Narodzenie.
-Akurat dwa dni do gwiazdki , to nie tak daleko. - mruknąłem. Shiki popatrzył na mnie jak na debila , no fakt , faktem , ale bardzo się zmieniłem od czasów gdy byłem bezwzględnym informatorem. Poznałem wiele uczuć których on mnie nauczył.
Wziąłem głęboki wdech i przyśpieszyłem kroki. Szybko doszedłem do wielki , mosiężnych drzwi kościelnych. 
I tu się zawahałem  , miałem się pokazać się w sukience wszystkim innym! Ja , Orichara Izaya , jedna z najgroźniejszych osób w Japonii albo i całym świecie!
-Och , daj spokój , przecież nie raz ubierałeś się w kiecki.
-Ale to było na powodzenie zlecenia ,,to" - wskazałem prosto na drzwi kościoła. - jest całkiem inna sytuacja.
-Jeśli będziesz tak ględził po weselu to nie wiem jak Shizuo z tobą wytrzyma.
-Dobra!Dobra! - poddałem się. - Już je otwieram!
Wtedy zaczęła grać muzyka a wszystkie oczy zwróciły się w moim kierunku. Zarumieniony i zażenowany ja szedłem ciągle na przód a za mną Shiki , gdy ja już stałem przed księdzem , on podszedł do reszty drób. Gdy muzyka ustała , ksiądz zaczął mówić.
-Zebraliśmy się tu dziś by połączyć węzłem małżeńskim tę oto dwójkę młodych ludzi... - i na tym etapie przestałem go słuchać.
Zacząłem myśleć o wszystkim co się działo do tej pory , walki , gonitwy po mieście , wspólna misja , nieznane miejsca a do tego doszło mnóstwo nowych dla mnie uczuć. 
Kocham ludzi , ale nie w sensie że ich szczególnie lubię , nie jestem szaleńcem za którego mnie wszyscy mają , a przynajmniej nie teraz , czytałem dużo książek psychologicznych , znam pięć języków - w tym łaciński , i jestem Informatorem Ikebukuro , niebezpiecznym człowiekiem ...a przynajmniej tak uważa większość... o demonicznych oczach. Tylko kilka osób dostrzega we mnie te dobre cechy , a szczególnie Shizuo , chociaż moja sekretarka stała się jakby łagodniejsza dla mnie.
I ja się mieniłem odkąd Heiwajima zmienił do mnie nastawienie , kto by pomyślał że ma on swoją mroczną stronę?
Moje rozmyślania przerwało szturchnięcie mnie w łokieć. Zauważyłem że nadeszła ostatnia część mszy. Założyliśmy sobie obrączki i złapaliśmy się za ręce , ja zarumienionu , on z triumfem na twarzy jakby wygrał wojnę.
-Czy ty Shizuo Heiwjima bierzesz za żonę Oricharę Izayę?
-Tak.
-Czy ty Orichara Izayio bierzesz za męża Shizuo Heiwajima?
-Tak.
-Na mocy nadanego mi prawa ogłaszam was mężem i żoną.   ..... Możesz go pocałować - szepnął jeszcze ksiądz.
Wtedy blondyn pociągnął mnie za kark i połączył nas w głębokim pocałunku , a ja zaciskałem ręce na jego ubiorze zaczerwieniony. Mogłem się go tylko desperacko trzymać............

A teraz , opowiem wam wszystko od początku aż do tego ,,przyjemnego" momentu na ile starczy mi jeszcze sił i oddech ....



poniedziałek, 19 września 2016

See You Again 1

3 LATA PÓŹNIEJ , TOKYO
Lotnisko w Tokyo było strasznie tłoczne , trudno się było przepchać przez tłumy ludzi , ale jakoś mu się udało dojść do wyjścia , ale widocznie po drodze zgubiły się tamte obiboki. Więc musiał się wrócić znowu przeciskając się przez ogromne mrowisko. Nie jest to łatwe jak się zdaje , jeszcze do tego jest mały a raz wpadł nawet na ogromnego murzyna , zaśmiał się , kojarzyło mu się to z aż trzema osobami.
-Teee-chaaaannn! - zawołał ktoś z tyłu. Była to brunetka o złotych oczach.
Złapała go za ramię i zaczęła głośno sapać po biegu jaki przeszła szukając go. -Nie znikaj tak nam z oczy. Co my byśmy bez ciebie tu zrobili. Pamiętaj że jesteśmy tu pierwszy raz a w tak wielkim mieście łatwo się zgubić! - wytknęła mu palca.
-Allen-chan zauważ że mówisz w zdaniu ,,my" a ja widzę tu tylko ciebie a gdzie reszta? - powiedział błękitnooki.
-Co?! - rozejrzała się wokół. - rzeczywiście masz rację musieli mi gdzieś zwiać.
-Albo to ty ich zostawiłaś w tyle....Spójrz. - wskazał kierunek za nią. Obkręciła się i zobaczyła biegnącą w ich stronę dwóch chłopaków , zdyszanych także po biegu. Jeden czarnowłosy z równie czarnymi oczami , drugi niższy od niego blondynek o błękitnych oczach.*
-Cholera Rai! Wiesz jak trudno było was znaleźć?! - krzyknął blondyn.
-To nie moja wina że jesteście bardziej powolni od ślimaków. - uśmiechnęła się kpiąco.
-Powtórz to jeszcze raz a nie ręczę za siebie. - warknął i poczuł mocne uderzenie w tył głowy i mocny ból po fakcie.
-Max , uspokój się. - niebiesko włosy był z lekka zirytowany. Westchnął. - Wiedziałem żę to będzie zły pomysł byście ze mną przylecieli.
-Chyba mówisz o nim. - powiedział czarnowłosy.
-I ty przeciwko mnie Brutusie?! - zapłakał załamany blondyn. - No nieee! Takich przyjaciół to ja dziękuję! - fuknął i odwrócił się obrażony.

♦♦♦

Siedział w biurze i ... się nudził , pierwszy raz od dawna przyszedł sprawdzić jak sobie radzą jego podwładni a tu nic , nul , zero , no oprócz sterty papierkowej roboty do uzupełnienia , gdyby wiedział że tak będzie to dalej siedziałby w domu ale tam też tak samo. Usłyszał pukanie do drzwi. - Wejść. - powiedział znudzonym głosem. Do pomieszczenia wszedł młody policjant z stertą kolejnych papierów , świetnie po prostu , jeszcze sobie rękę nadwyręży od tego.
-Aomine-sama , przyniosłem następne raporty. - powiedział grzecznie i ułożył plik papieru na reszcie stosu. Po czym ukłonił się i wyszedł. Daiki westchnął.
-Eh , niech się coś zacznie dziać.

♦♦♦

Kuroko pierwszy raz gdy szedł ulicą przyciągał taką uwagę... po jego lewej szła niesamowita piękność o złotych oczach , za nim dwie inne osoby - blondyn żywo coś mówiący wyróżniający się wyglądem i wysoki szatyn ubrany jak arystokrata , wszyscy troje o ponad przeciętnej urodzie. Chociaż ludzie patrzyli także na niego , no cóż ... niebiesko włosy nie jest już taki niezauważalny jak był kiedyś , przez te trzy lata bardzo się zmienił , można powiedzieć że to już nie ten sam on ale ciągle ,,on." Eh , sam nie wie jak to sformułować po prostu się zmienił jego zachowanie , był bardziej otwarty nie tak jak kiedyś kiedy mówił prosto z mostu co sądzi , bardziej uważny po części myślący więcej o uczuciach innych i częściej się uśmiechający , jego oczy nie były już taką niekończącą się głębią , były bardziej pełne życia , pełne iskierek , pełne szczęścia , pełne uczuć które łatwiej dzięki temu było łatwiej odczytać z jego twarzy , jego głos też teraz wiele wyrażał - zupełnie jak nie on ale ta sama osoba.
-Właśnie coś sobie przypomniałam Te-chan. - poparzyła na niego
-Co takiego Allen-chan? -spytał zaciekawiony. chłopaki też zaczęli się przysłuchiwać.
-No bo przecież jesteśmy w Japoni a to przecież sama stolica A&M! To możeeee , - przeciągnęła słowo. - Może poszlibyśmy tak teraz na chwilkę do jakiegoś takiego właśnie sklepy , tak na chwilę bo chciałabym sy kupić jedną figurkę z Naruto , neee , co ty na to? - powiedziała niewinnym głosikiem. Chłopak udał że się zamyśla.
-Okej , dobra , niech będzie. - powiedział z uśmiechem.
-Kuroko , wiesz bo ja nie bardzo chcę tam iść , do tego sklepu co idziecie nie ma gdzieś bliżej jakiejś kawiarni? - Tetsuya znowu na chwilę się zamyślił.
-No raczej jednaa jest , akurat na przeciwko ... Ooo widzisz to ta - pokazał mu gdy już się zatrzymali przed jednym z większych sklepów A&M. - Max , chcesz iść z Jackiem? - zwrócił się do blondyna. (,,Dżakiem" się czyta , żeby nikt tylko to z polskim imieniem mi tu nie pomylił ;* ) Ten zanim coś powiedział został już porwany przez czarnowłosego , usłyszeli jeszcze coś w rodzaju ,,Przecież się jeszcze nie zgodziłem!" I weszli do sklepu. Allen od razu dorwała się do pułki z  figurkami i zaczęła przeglądać. Kuroko stał za nią. Jednak nagle zobaczyła coś przez co jej oczy zaświeciły się jeszcze bardziej , i aż doskoczyła do oddzielonej szybką jednej figurki.
Wyjęła ją i zaczęła patrzeć z uwielbieniem i dotykać we wszystkich możliwych miejscach , jednak coś chyba poszło nie tak bo nagłe odpadła figurce głowa a nawet tam jeszcze nie ruszała i właśnie w tym momencie przechodziła sprzedawczyni.
-Co pani zrobiła?!!! - krzyknęła.

♦♦♦

Aomine się tak nudziło żę w końcu ruszył tyłek i wyszedł się przejść po posterunku , gdy nagłe rozeszło się dzwonienie telefonu który odebrał posterunkowy.
-Miejski posterunek policji , słucham ... proszę się uspokoić ... rozumiem ... gdzie to jest? ... - mężczyzna zapisał coś na kartce. - Zaraz kogoś tam przyślemy. - po tych słowach się rozłączył. Podszedł do niego inny policjant.
-O co chodzi?
-Jakiś idiota nie chce zapłacić za zepsutą figurkę w sklepie , poszedł byś to sprawdzić?
-Ja pójdę. - usłyszeli głos Daikiego. Nudził mu się a wreszcie się coś ciekawego dzieje. - Gdzie to jest? - posterunkowy wręczył mu kartkę na której pisał zapewne adres , odebrał ją i spojrzał na adres , to 10 minut drogi pieszo. Ruszył więc bez słowa z komendy.

10 minut później...

Wszedł właśnie do sklepu , i staną w miejscu gdy usłyszał wrzaski. Dwie kobiety -jakaś brunetka i najwyraźniej sklepowa w fartuchu.
-Nie zapłacę za coś czego nie zepsułam!
-Ale to pani to trzymała w ręku ostatnia!
-Ale to nie ja!
-Owszem pani , musi pani zapłacić te 2 000 jenów!
-Ileee?!! Chyba pani żartuje , za tą podróbę?!
-To nie żadna podróba tylko oryginalna figurka Świątecznego Naruto! Na całym świecie jest takich tylko 10!
-Pfff! To podróba! Oryginał by się nie zepsuł , nie zna się pani!
-Proszę zapłacić! Zawiadomiłam już policję!
-A co mnie pani tu policją straszy! Niech mi tylko tu przyjdzie to wsadzę mu ten kawałek plastiku w tyłek!
-Już mówiłam! To oryginał! - Daiki przyglądał się tej kłótni przez chwilę po czym głośno odchrząknął by zwrócić na siebie uwagę. Obie spojrzały na niego. Brunetka z mordem w oczach a druga z triumfem na twarzy , ta druga pewnie myślała że wszystko pójdzie po jej myśli , niestety Aomine nie był takim idiotą jak reszta tamtej ferajny. Sprzedawczyni podeszła do niego w podskokach. - Jak dobrze że pan jest , ta kobieta - wskazała na brunetkę. - Nie chce zapłacić za szkody jakie wyrządziła. Ta figurka to oryginał i dużo kosztuje. - zaczęła znów to samo tłumaczyć.
-Ale to nie ja!!! Matkoo...! O wiem! - nagle na coś wpadła. - Mój brat może to potwierdzić , był tu przy tym.
-A gdzie on jest? - spytał Daiki.
-Pewnie gdzieś tutaj , Teeee-channnnn! - zawołała. Usłyszeli tupot stup a później wyłaniającą się zza półek sklepowych postać. Właśnie wtedy Aomine całkiem zamarł w miejscu , patrząc się na przybysza. On go chyba jeszcze nie zauważył.
-Co jest Allen-chan? - spytał.
-Wyjaśnił temu panu całą sytuację. - Pokazała na granatowookiego. Wtedy właśnie Kuroko na niego spojrzał ich spojrzenie się spotkały i Daiki widział już że Tetsuya się bardzo zmienił. W końcu coś z siebie wydusił.
-Tetsu! Co ty... - chciał zapytać ,,co ty tu robisz" ale nie było to teraz na miejscu.
-O! Aomine! Jak dobrze cię widzieć! - uśmiechnął się rozbrajająco.:

-Te-chan , skąd masz tą piłkę? - wskazała na rzecz w jego lewej ręce.
-A , to? Wziąłem z jakiegoś Costplayu. Ale co ważniejsze teraz. - znów spojrzał na Aomine a później na sprzedawczyni. - Po pierwsze droga Pani : moja siostra nawet nie tknęła tej oderwanej głowy więc ktoś wcześniej musiał  ją zepsuć , po drugie : to jest naprawdę podróba. Czy to pani wystarczy.
-Nie! Pan jest jej bratem więc może pan kłamać! I to nie jest podróba.
-Mam udowodnić pani że to nie jest oryginał?
-A proszę bardzo , tylko nich pan jej nie rozwali.
-Allen-chan podaj mi figurkę. - powiedział już z lekka zdenerwowany ciągłymi piskami kobiety. Raito mu ją podała. Kuroko rozejrzał się po sklepie i w końcu znalazł na jakiejś wystawie lupę , wziął ją i przytkał do spodu figurki. - Czy taki napis ,,MADE IN CHINA" coś pani mówi? Jest tak mały że trudno go byłoby znaleźć bez lupy , ale sprawdzanie towaru było chyba pani zadaniem? - kobieta na chwilę zamilkła , najwyraźniej zawstydzona. Aomine prawie że parskną na to ,,a była taka pewna siebie" pomyślał.
-T-to nie zmienia faktu że musicie zapłacić.
-Za podróbę 2 000 jenów? - powiedział z kpiną Tetsuya.
-To nie ode mnie zależy a od kierowniczki , a skoro taka cena , to tak , za tą podróbę. - jej szczęście nie trwało jednak długo.
-Hmm , a czy w sklepie są zamontowane kamery? - spytał Daiki.
-No tak , są , zaraz za ladą , proszę. - poszedł za nią. Poszperał trochę na nagraniu i w końcu , znalazł jakieś dziecko bawiące się tą samą figurką , bierze ją do buzi i odrywa głowę.
-To chyba już wszystko wyjaśnia , prawda? - zwrócił się do kobiety która także to oglądała. - A wszystko to przez pani niekompetencję , zamiast oskarżać kogoś na początek niech sprawdzi pani wszystkie możliwości. - wstał z krzesła i wyszedł razem z Allen i Kuroko zostawiając wmurowaną kobietę samej sobie. Zatrzymał się na chwilę , oni także. - No to mamy teraz dużo do pogadania , Tetsu...
-Na to wygląda , Aomine. - znów się uśmiechnął.
-Zaraz , Te-chan! Musimy się wrócić , zostawiliśmy przecież Jacka i Maxa! - pociągnęła go z powrotem w stronę sklepu zostawiając Aomine samego.
-Wybacz Aomine! Spotkajmy się wieczorem w parku! - rzucił jeszcze i zniknęli mu z oczu



MAX  JONS
JACK  LIHTA




























See you next!