sobota, 26 marca 2016

Więzy krwi 1

Początkowe PS. Zapomniałam wspomnieć że będą dodawane piosenki do niektórych momentów w fan fiction.
Także...LET'S GET STARTED!
UWAGA: Początek tego opowiadania inspirowany filmem ,,Obecność"
...
Stali na przeciwko siebie  między nimi zapadła niezręczna cisza. I jedno , i drugie miało spuszczony wzrok.  Aż w końcu z ust niższego wydobyło się jąkanina języków niż raczej słów. Rin sam nie był lepszy dowodem na to było że on w przeciwieństwie do blondynki miętosił w dłoniach list który znalazł pod ławką szkolną , zaadresowany do niego , treść tego listu wskazywała , a raczej na pewno wskazywała , że jest to list miłosny. Shiemi wzięła głęboki wdech i jednym tchem powiedziała piszczącym głosikiem.
-Rin , kocham cię! - Co wtedy poczuł czarnowłosy? Jakby ktoś podłączył mu do serca przecięte dwa kable z prądem i co raz uderzał w jego serducho. Inaczej mówiąc: biło mu tak szybko i mocno że z wrażenia aż zemdlał. - Rin? ... Rin! Rin!...


 -..RINNN! - poczuł mocne pieczenie policzka i od razu się wybudził , złapał się za policzek w tym samym czasie patrząc na siedzącego obok niego Kuro. Zdjął dłoń z policzka i na nią popatrzył , była  na niej ociupeńka krwi , spojrzał jeszcze raz na Kuro i jego podniesioną łapkę i połączył wszystkie fakty.
-Cholera , Kuro czemuś to zrobił?
-Popatrz która godzina Rin! - zrobił tak jak mu kazał , była 9:22 , co w tym takiego niezwykłego?
-Szkoła Rin! Szkoła! Yukio będzie wściekły! - i nagle zapalił mu się czerwona lampka z napisem: O SHIT!


Szybko wstał z łóżka w poszukiwaniu ciuchów. Jednak jakim sposobem nigdzie ich nie widział.
-Gdzie one są?!!
-Tutaj Rin , łap je , łap!
-Kuro , to są  bokserki a nie spodnie , potrzebny mi szkolny mundurek! - spojrzał jeszcze raz na zegarek. 9:30. - Niedobrze! Yukio mnie naprawdę zabiję , w ogóle to dlaczego mnie nie obudził?!
-Bo kazał mi to zrobić , bo wyszedł wcześniej , bo miał jakieś spotkanie o 7:00 rano.
-A niech go! I niby to moja wina że zasypiam.
-Próbowałem cię zbudzić ale masz twardy sen , dopiero jak cię podrapałem to wstałeś! Przynajmniej próbowałem!
-Wiem Kuro , wiem. To nie twoja wina... Ale gdzie są te cholerne ciuchy?!

~~Ale jeśli zamkniesz oczy~~
Czyż nie czuć prawie, jakby nic się ani trochę nie zmieniło?
I jeśli zamkniesz oczy 
Czyż nie czuć prawie, jakbyś był już tutaj wcześniej?
Jak mam być w takim razie optymistą?
~~Jak mam być w takim razie optymistą?~~

-Następnym razem śpię z otwartymi oczami!
-Tak się nie da Rin.
- Lepiej pomóż znaleźć mi moje rzeczy!
-Mam je! - wziął je szybko do ręki.
-Gdzie były?! - zaczął się ubierać w pośpiechu. ,,Już chyba raczej na śniadanie nie zdążę." pomyślał.
-Pod łóżkiem. - powiedział Kuro , Rin palnął się w czoło , ,,najbardziej widoczne miejsce".
-Dzięki , Kuro! To ja już wychodzę! - wybiegł z pokoju.
-Miłego dnia!~ - zdążył jeszcze krzyknąć kot.


Rin był już prawie na miejscy gdyby nie to że na drodze stałą mu ogrom uczniów wpychający się do klasy , była to lekcja na której zawsze ich nauczyciel się spóźniał , nawet bardzo , ale to inna historia. Tak więc Okumurze jakoś udało się przejść przez batalion drugiego rocznika i biec dalej. ,,A miałem taki piękny sen." Rozmarzył się na chwilę jednak szybko wrócił do rzeczywistości. Po chwili stał już przed klasą.
-Przepraszam za spóźnienie! - krzyknął , wchodząc z hukiem do klasy.

~~Och, od czego zaczniemy?~~
Od gruzu czy naszych grzechów?
Och, och, od czego zaczniemy?
Od gruzu czy naszych grzechów?

A mury nie przestawały się walić w mieście, które kochamy
Wielkie chmury przetoczyły się nad wzgórzami, przynosząc ciemność z góry

Ale jeśli zamkniesz oczy
Czyż nie czuć prawie, jakby nic się ani trochę nie zmieniło?
I jeśli zamkniesz swe oczy 
Czyż nie czuć prawie, jakbyś był już tutaj wcześniej?
Och, jak mam być w takim razie optymistą?
Jak mam być w takim razie optymistą?
Jeśli zamkniesz oczy
~~Czyż nie czuć prawie, jakby nic się ani trochę nie zmieniło?~~

-Okumura Rin , ma pan dwie godziny spóźnienia a teraz proszę o zajęcie miejsca. Będę musiał poinformować pańskiego brata o braku dyscypliny , przynosi pan wstyd panu bratu który tak bardzo starał się zdobyć posadę egzorcysty... - ,, nowi nauczyciele są naprawdę gadatliwi , muszę zapamiętać o zatyczkach do uszu na następy raz , najlepiej podwójnych "
-Hai , hai panie profesorze... - przerwał mu ględzenie dziobem , i usiadł na swoim miejscu. I jak zwykle nie skupiając się na lekcji , zapadł w głęboki sen.


Obudził go dzwonek oznaczający koniec zajęć , przeciągnął się leniwie.
-Zaczekaj ,  Okumura! - miał zamiar wyjść z klasy jednak zatrzymała go dłoń Suguro na jego ramieniu.
-Co jest , Bon?
-Spałeś więc zapewne nie słyszałeś , co ja mówię , pewnie że nie słyszałeś!
-Przejdź do rzeczy , Bon. - Ryuji wziął w dech trochę zakłopotany.
-Ekhem , no także Okumura , chcesz być moją parą?
-Słucham? - zaskoczyło go to pytanie.
-No , czy chcesz być moją parą.
-Parą?
-Tak.
-B-bon ja nie wiedziałem że t-ty no , j-jesteś... - za jąkał się.
-Jestem co?
-Że jesteś ,,taki."
-Taki?
-Że l-lubisz robić takie rzeczy z-ze mną.
-Nie że lubię po prostu nie mam wyboru. - westchnął.
-Jak to?
-No normalnie psor kazał no to trzeba się słuchać. - przewrócił oczami.
-HEEE?! - Rin trochę czerwony w końcu wybuchł. - O co ty się mnie w ogóle pytasz tak przy ludziach?!
-No chyba przed chwilą mówiłem , więc streszczaj się Okumura i odpowiedz , bo chcę już iść! - krzyknął Suguro , potem obaj usłyszeli cichy śmiech obok siebie. To był Shima a obok niego stał Miwa.
-Źle to zrozumiałeś Okumura-kun - zaczął Miwa - Bonowi nie chodziło o takie ,,bycie parą" tylko o parę do pokoju , profesor mówił o wycieczce do niedalekich gorących źródeł , bo ,,prawie" cała klasa ma bardzo wysoką średnią. - wytłumaczył.
-Oh! - załapał w końcu.
-Zaraz! To ty myślałeś że ja się ciebie pytam o... - Ryujiemu nie chciało to przejść przez gardło.
-Ale dlaczego nie możesz być z Miwą i Shimą w jednym? - zignorował jego wcześniejszą wypowiedź.
-Bo psor mówił że tylko jedna para na jeden pokój , źródła są wielkie więc nie szczędzą pokoi , no mówili też że można być samym ale mi się to nie widzi....
-No dobra! Zgadzam się!
-Ach! Okumura-kun! Bądź przyszykowany na jutro o 9:00.
-Super! Przynajmniej się wyśpię!


Rin siedział przy biurku w pokoju i myślał co dalej robić.
-Nuuuuudzeeeeee sieeee!
-To może zrobisz zadanie domowe. - zaproponował Kuro.
-Nie chcę , nie wiem nawet co było. - mruknął. Nagle ktoś z trzaskiem otworzył drzwi.
-Nii-sannnn! - w wejściu stał wkurzony Yukio.
-Y-yukio , w-witaj w d-domu , widzę że ciągle bez okularów - och chyba naruszył kolejny nerw wspominając o okularach. - Także , no ja muszę iść do , ach no tak po karmę dla Kuro . tak właśnie! - podszedł do drwi jednak zanim zdążył zwiać młodszy brat złapał go ,,mocno" za ramię.
-Po co ten pośpiech Nii-san , Kuro nie trzeba przecież karmy.
-Jadłem przed chwilą w stołówce. - miauknął wesoło kotek.
-Dzięki wielkie Kuro. - fuknął cicho Rin. Yukio usadził go na swoim łóżku , wziął krzesło i usiadł na nim przed starszym z braci gromiąc go wzrokiem.
-Więc? Dlaczego miałeś dwu godzinne spóźnienie?
-N-nie aż dwu godzinne , w połowie drugiej przecież przyszedłem. - pisnął gdy Yukio zaostrzył wzrok. - T-to znaczy , budzik! Budzik się zepsuł!
-Kazałem Kuro cię obudzić.
-A-ale ... on zapomniał , tak właśnie!
-Nieprawda , budziłem cię kilka razy Rin! - krzyknął kotek.
-Cicho siedź , Kuro!
-Niii-san... - warkną młodszy , ,,o kurde , na serio się wkurzył , w takim razie pozostaje tylko jedno"
-Wiesz Yukio , m-może zechcesz być ,,razem" ze mną w parze na wycieczce do gorących źródeł? I...i zaraz też zrobię co kolację... - wspólne spędzanie czasu z Rinem to jedna z rzeczy które Yukio uwielbia więc jest szansa że się uspokoi ,,ale żeby zmiękł jeszcze tylko jedna rzecz"
-No nie wiem... - mrukną Yukio. ,,Teraz!"
-No już , zgódź się! - posłał mu jeden ze swoich uśmiechów , wtedy Yukio całkowicie zmiękł.
-No dobra.
-Super! - puścił mu oczko. Miał zamiar iść do kuchni.
-Ale... - zatrzymał go głos brata.
-Hmm?
-Wykąpiemy się razem... - postawił warunek , niewidocznie zażenowany tym co powiedział.
-Jasne! Ale po kolacji.
-I odrobisz dzisiaj lekcję.
-Nie żądaj już czegoś tak niemożliwego , Yukio.
-No to chociaż coś przeczytaj.
-No.... - zastanowił się chwilę. - ...dobra , na to się zgodzę. - Jeszcze raz się uśmiechną. - To idę zrobić kolację razem z Ukobach , a ty możesz za ten czas nalać wody , tylko gorącej żeby szybko nie wystygła.


-Ukobach możesz zrobić jeszcze herbaty? - wtedy czajnik zagwizdał a mały potworek zgasił płomienie pod nim , wyciągnął trzy kubki , dwa dla braci i jeden dla siebie , ponieważ uwielbiał herbatę i tylko ją przez cały czas pił. Rin też właśnie kończył nakładać ryż i curry na cztery porcje , ostatnia mniejsza dla Kuro ,,chociaż on już jadł , ale pewnie i tak będzie chciał." Yukio właśnie kończył przygotowywać wodę na  kąpiel i przyszedł do kuchni , usiadł na krześle i w zamyśleniu przyglądał się bratu aż w końcu ten to zauważył. - Co?
-Tak sobie myślę...
-No?
-Że powinieneś nosić różowy fartuszek Nii-san.
-Hę?!
-Tak jak w niektórych rodzinach.
-A zauważyłeś że takie rzeczy noszą tylko kobiety?
-No ale rodziny też.
-Ale tylko żony.
-To znaczy że ty jesteś żoną.
-Jestem facetem.
-Ale gotujesz i sprzątasz a to robią tylko żony , no i jesteśmy rodziną.
-Ech , nie rozumiem twojej logiki , Yukio. - podrapał się w tył głowy. - Ale pewne jest że różowego na pewno nie założę.
-Pamiętam że kiedyś taki nosiłeś.
-Nie przypominaj mi o tym!  - pomachał mu chochlą przed nosem. Wziął wszystkie cztery porcje curry (po dwie na jedną rękę) i postawił na stole , Tak  samo jak Ukobach herbatę. Usiedli wszyscy przy stole , gdy nagle kotek zaczął się rozglądać , podciągając nosem.
-Co jest Kuro?
-Coś brzydko pachnie.
-Nie mów że coś co nie smakuje w moim daniu. - zażartował.
-Nie , to coś innego , dzisiaj z ranna też to czułem i trochę się bałem.
-Bałeś?
-Tak , bo jak poszedłeś , to myślałem że w domu jest ktoś jeszcze.
-Jak to ktoś jeszcze?!
-Nie wiem. Czułe jakby ktoś mnie obserwował.
-Może to jakiś niewidzialny demon się przedostał przez barierę? - zaproponował młodszy Okumura.
-Jeśli tak to ja nie wiem czy to dobry pomysł by dzisiaj spać , może wy idźcie a ja trochę pochodzę i zobaczę czy gdzieś coś się nie kręci. - powiedział Rin.


Głośne chrapanie rozniosło się po pokoju.
-Przypomnij mi Kuro , kto miał iść spać?
-No my.
-A powiedz mi dlaczego nie śpimy?
-Bo Rin zasnął. - gdy reszta kolacji upłynęła w milczeniu , po kąpieli starszy Okumura zwalił się na swoje łóżko i nagle zasnął.
-Oh , rany , co ja z nim mam. - westchnął Yukio. - Dobranoc Kuro. - powiedział , zgasił światło i wyległ się na swoim łóżku.
-Branoc , Yukio.
I tak nastała noc...



Ukobach kończył myć naczynia  dzisiejszej kolacji , gdy nagle lampa w kuchni zaczęła migać i huśtać. Potworek przerwał mycie i nagle poczuł że musi się za siebie obejrzeć , jednak nic tam nie było , więc odwrócił się do wciąż lejącej wody. I wtedy lampa na dobre zgasła a potworek słyszał tylko szum wody , do czasu gdy dołączyło do niej ciche dyszenie. Potworek wiedział już że nie jest sam w kuchnie , sięgnął po przypadkowo na tknięty nóż. I nagle lampka na jedną mili sekundę znów rozbłysła a to co Ukobach wtedy zobaczył przeraziło go do tego stopnia że upuścił nóż i chciał szybko wydostać się z pomieszczenia i pobiec szybko na górę do chłopaków , jednak coś uniosło go w powietrzu , potworek krzyknął nie tylko z przerażenia ale i dlatego że coś wykręciło mu rękę dosłownie łamiąc kość. Jakoś zdołał się wyrwać i schować pod jedną z szafek.
-Masz zostawić Rina - to był głos nastolatki , i czy mógł on należeć do tego czegoś co Ukobach zobaczył?
Lampa się zapaliła a potworek na przeciwnej szafce zobaczył napis wydrapany pazurami. Napis głosił: ,,Precz stąd"




Ciąg dalszy ... ,,wkrótce"